Recenzja Far Cry 4 – Szaleństwo w Himalajach

Od czasu ogrania trzeciej części serii Far Cry nie mogę zrozumieć zmian, jakie przeszła ta seria, żeby stać się tym, czym jest dzisiaj. Do trójki wrócę innym razem, natomiast dopiero co skończyłem grać w czwartą część, więc dlaczego by tego nie wykorzystać?

No właściwie można, bo w zasadzie te dwie odsłony są bardzo do siebie podobne. Trafiamy do miejsca będącego miejscem walk dwóch lokalnych frakcji. Ci dobrzy i ci źli. Tutaj ci pierwsi to Złoty Szlak, a ci drudzy to oddziały bojówek Armii Królewskiej. Wykonujemy misje dla tych pierwszych, strzelamy do tych drugich. Ot standardowa procedura. Co zatem jest innego w porównaniu do jedynki i dwójki?

Słonie to przyjaciele <3

Groteskowość i szaleństwo

Głównie chodzi mi o ton gry. Postacie zachowują się groteskowo. Złoczyńcy są przerysowani. Nasi kumple to natomiast równi brachole, którzy nie zostawiają ludzi w potrzebie. Wszystko jest utrzymane w lekko żartobliwej i trochę szalonej atmosferze wybuchów i strzelanin. Pierwsza część była dosyć niedorzeczna, jeżeli chodzi o fabułę, ale nie śmieszkowała tak bardzo. Druga część była poważna. Potem mam wrażenie, że twórcy skręcili w coś w rodzaju Just Cause i tak zostało. Trudne tematy i cierpienie mieszkańców jest poruszane w tej części, ale przy całej niedorzeczności towarzyszących naszym przygodom, trudno się przejąć.

Czasami fajnie odpuścić sobie skradanie i wjechać à la Rambo

Majestat ośnieżonych szczytów

Dla mnie największym plusem jest umiejscowienie akcji. Lubię, gdy gra toczy się w nietypowym miejscu i mogę dzięki temu poznawać nowe zwyczaje. Doświadczać oryginalnego klimatu. Podnóża najwyższych gór świata opływają w atmosferę. Robimy zakupy u szerpów. Jeździmy tuk-tukami. Wspinamy się po linach na skalne półki. Szata graficzna jest bardzo ładna i wszystko prezentuje się świetnie. Zdarzają się też misję, do których potrzebujemy aparatu oddechowego, gdyż na wysokościach powietrze jest rozrzedzone. Szkoda jedynie, że śnieg nie stanowi wtedy większej przeszkody w poruszaniu.

A może tak fraszkę?

Na słoniu do boju

Przez zmianę tonu gra stała się też bardziej casualowa. Co chwile napotykamy zadania, wykonujemy je, przechodzimy do następnego. Świat jest pełen aktywności, a jednocześnie nie zmusza nas do podążania jednym utartym szlakiem. Możemy dzięki temu pograć godzinkę i wrócić do gry za jakiś czas. To fajny aspekt, bo gra potrafi przyjemnie odprężyć. Wszystko jest zrozumiałe i gra się z automatycznie. Nie oznacza to jednak, że gra jest łatwa. Czasami zdarzają się naprawdę trudne etapy, przy których trzeba znaleźć odpowiednie podejście

Rytuały ludności są tajemnicze i fajnie budują klimat

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Far Cry 4 to odświeżony Far Cry 3. Mamy nowe miejsce i nowe postacie, ale dziwaczne postacie, walka o wolność, pozostają te same. Podobnie rozgrywka, która zyskała nieco nowości, ale pokazuje podejście Ubisoftu do gier, które odniosły sukces. Formuła jest używana, aż się znudzi. Na szczęście FC4 jest dopiero na początku tej drogi. Daje fajną i niezobowiązującą rozrywkę. Do tego oryginalny klimat sprawia, że na pewno będę chciał wrócić do tej gry.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *