Recenzja Warhammer: Vermintide 2- deratyzacja

Jedną z pierwszych i bardziej popularnych gier kooperacyjnych, w które grałem, jest Left 4 Dead. Na fali popularności tej gry powstało mnóstwo klonów lub gier, które starał się ulepszyć oryginał. Do tych drugich zaliczyłbym Warhammer Vermintide 2. Podejście nowe, ale nadal można zauważyć wyraźne inspiracje L4D.

Dla tych, którzy nie kojarzą Left 4 Dead opisze, jakie są założenia. Trafiamy w czteroosobowej grupie na mapę pełną przeciwników. Musimy na niej przejść z punktu A do punktu B, wykonując po drodze różne zadania. I jak to się ma do Vermitide 2? Robimy dokładnie to samo, ale z elementami RPG. Na początku logujemy się do hubu, gdzie możemy zarządzać naszymi postaciami. Możemy zmieniać ekwipunek, ulepszać go, wybierać umiejętności czy klasy postaci. Znajduje się tu też kilka manekinów treningowych, na których możemy przetestować broń i znaleźć odpowiednią konfigurację postaci. Dodatkowo znajdują się tu sklep z elementami kosmetycznymi, dziennik misji i osiągnięć i księga, z której wybieramy, na jaką misję chcemy iść. Tutaj muszę zaznaczyć, że gra dzieli się na dwa rodzaje misji.

Najważniejsze, żeby broń nam leżała

Nowy tryb pustkowi

Pierwsza z nich to klasyczny rozdział historii, podobna jak w pierwszej części Vermintide. Wykonujemy kolejne misje i poznajemy historię. Drugi typ to pustkowia chaosu. Jest to seria losowych misji, gdzie wybieramy ścieżkę, na której napotkamy na danych przeciwników i otrzymujemy pewne bonusy. Po drodze znajdujemy też ulepszenia broni i błogosławieństwa możliwe do kupienia za pomocą monet pielgrzyma. Jest to bardzo fajne urozmaicenie. Każdy etap posiada dodatkowe utrudnienia jak krwawe tornada czy wybuchający trucizną przeciwnicy.

Bossowie stanowią spore wyzwanie

Gnatem i młotem chaosu hołotę

A co do przeciwników. Jak przystało na tego typu grę, mamy ich kilka typów. Są opancerzeni, horda, skrytobójcy, magowie, szczury z gatlingiem czy wielkie szczuroogry. Napotykamy ich losowo po drodze. Zmieniają oni całą dynamikę gry i wymuszają na graczach zgranie drużynowe. No i do tego są też różni bossowie. My za to mamy do dyspozycji dwie bronie. Jedna jest dystansowa, a druga do walki wręcz. Różnią się one zastosowaniem, więc warto testować co, nam najbardziej pasuje. Na naszej ścieżce napotykamy też apteczki, eliksiry dające chwilowe bonusy, a także bomby. Rzadko spotykanymi przedmiotami są księgi i grymuary, które na koniec zwiększają nam poziom skrzyni za ukończenie etapu. Podobnie jak kości łupów.

Każda postać wnosi coś do drużyny

Lootboxy nie takie złe

Skrzynki zawierają losowe przedmioty, które możemy ulepszyć lub rozłożyć na części. Każdy element ekwipunku ma wartość mocy, która wpływa na ogólną moc naszego bohatera. Przez długi czas zastanawiałem się, czy to ma jakiś wpływ i jednak ma, także warto mieć lepsze przedmioty. Na koniec wspomnę o fabule. Jest to oczywiście tło, ale o dziwo całkiem nieźle zrobione. Postacie mają fajne dialogi, a główni źli różnią się od siebie. Niektóre lokacje też sprawiają fajne wrażenia. Ogólnie grafika jest spoko i dźwięki też, więc gra się w to bardzo przyjemnie. Chyba że co chwilę cię gra rozłącza. No to akurat był trochę problem, którego nie udało nam się rozwiązać. Nie jest to pierwsza gra tych twórców, w której ten problem się pojawiał.

System pustkowi chaosu fajnie urozmaica grę

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Jeżeli szukacie luźnej gry do pogrania online ze znajomymi to Vermintide 2 na pewno wam się spodoba. Wyzwania można ustawiać na odpowiednim poziomie trudności, a sieczenie przeciwników czy spalanie ich na popiół, potrafi przyjemnie odstresować. Problematyczne było dla nas czasami połączenie sieciowe i brak crossplaya. Szkoda, że ten ostatni element nie został dodany.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *