State of Play nie owocowało w tym roku w jakieś niesamowite fajerwerki. Oprócz odnowienia serii God of War, o którym nawet nie warto pisać, nie dostaliśmy niczego, co od razu pchałoby się na listę życzeń. Jest za to kilka rzeczy, które się wyróżniły.
Windless jest na pewno jedną z nich. Po krótkim wstępie składającym się na brutalną sekwencję walki mamy okazję ujrzeć wojownika, który to tak pogrąża swoich wrogów. Antropomorficznego koguta. I jest to chyba wszystko, co każdy zapamięta ze zwiastuna tej gry. Jest to na tyle szokujące.
Oprócz tego widzimy walkę przypominającą serię Dynasty Warriors, trochę postaci pobocznych, eksplorację otwartego świata i bossów. I to wszystko wygląa całkiem ciekawie. Jestem fanem azjatyckich mitów i kogut pasuje do chińskich mitów tak samo, jak małpa. Wukong dał radę. Kurczak też może.
Nie powiem, że jakoś wyjątkowo czekam. Na pewno jest to interesujący koncept, ale spodziewam się, że raczej szybko straci na zainteresowaniu i tym samym cenie. Na razie nie zanosi się na wersję PC. Szkoda. Przetestowałbym.

