Od startu zaznaczam – screeny nie są moje. Pochodzą z materiałów z YT. W przypadku gier z którymi nie potrafię się porozumieć i zrobić ten zrzut ekranu, to jedyne wyjście jakie mi pozostaje. A stare gry stwarzają multum problemów, nie tylko ze zrobieniem screena.
Taką starą grą są Wormsy. Część druga. Grę mam kupioną na płytce. To już w samo w sobie stanowi wyzwanie, żeby odpalić ją w czasach, gdy stacje dysków stają się rzadkością. Mam na szczęście zewnętrzny napęd, żeby móc korzystać z mojej starej kolekcji gier.

Mapy ubywa wraz z kolejnymi atakami
Mini konflikt zbrojny
W grze nie ma żadnej historii. Na przeciwko siebie stają po prostu dwie lub więcej grupy robaków. Jedyny tryb gry to eliminacja przeciwników. Generujemy losową mapę, przy której możemy lekko modyfikować parametry. Ustawiamy ilość zdrowia, bronie i inne zmienne i trafiamy na dwu wymiarową mapę z losowym rozmieszczeniem robali. Od tego momentu gracze poruszają się kolejno każdym żołnierzem na przemian. Dodatkowym uatrakcyjnieniem są zrzuty. Mogą to być apteczki, skrzynki z bronią lub też wybuchające beczki. W grze jest friendly fire, więc trzeba trochę uważać, gdzie się strzela.

Filmiki to miłe urozmaicenie mimo, że żarty są dosyć suche
Bronie i mniej poważne bronie
Arsenał jest dosyć pokaźny. Standardem jest bazooka i granaty. Z rzadszych rodzajów broni możemy korzystać przede wszystkim po zebraniu skrzynek. Mogą to być naloty bombowe, moździerz, czy staruszka. Tak, w grze jest wiele nietypowych broni, których zastosowania trzeba się najpierw nauczyć. Czasami korzystanie z nich może się skończyć dosyć przykro. Oprócz broni korzystamy też z liny i jetpacka do zmiany pozycji, gdy samo skakanie nie wystarcza. Możemy też budować proste umocnienia lub przekopywać się przez mapę. Dosyć dużo możliwości jak na tak prosty pomysł.

Gry z gazetek miały tą zaletę, że były dosyć stare, więc chodziły na wszystkim
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


I to, że jest to prosty pomysł sprawdza się świetnie. Wystarczy kilka sekund, żeby zrozumieć działanie gry. Co prawda wiatr wpływający na lot pocisków bywa trudny do przewidzenia, ale to tylko dodaje smaczku. Ten multiplayerowy schemat sprawdził się i ilość odsłon, której doczekały się wirtualne robaczki może zawstydzić nawet najdłuższe serie. Dzisiaj polecam bardziej te nowe. Trudność w instalacji to jednak spory problem przy casualowej gierce.

