Recenzja Deathloop – zabójczy dzień świstaka

Nie mam szczęścia coś ostatnio z robieniem screenów. Na poniższych znajdują się jakieś dziwne czarne artefakty. Ale ogólnie wiadomo o co w nich chodzi. O odczucia względem gry Deathloop. Dosyć kontrowersyjnej.

Skąd się biorą te kontrowersję w sumie to nie wiem. Możliwe, że ludzie oczekiwali kolejnej odsłony Dishonored, a dostali coś zupełnie innego. I do tego połączonego z trybem multi. Ciekawym multi.

Oto mechanizm pętli

Potężny kac na plaży

Budzimy się w nieznanym miejscu nie znając za bardzo swojego położenia i historii. Po jakimś czasie odzywa się do nas pewna kobieta, która obiecuje, że nas zabije. A potem znowu. Dosyć to dezorientujące. Do tego dowiadujemy się, że każda osoba, którą spotykamy jest przeciwko nam. Tak zaczyna się gra i to naszym zadaniem jest ustalić co, jak i dlaczego. Wiemy tylko, że jakimś sposobem żyjemy w pętli jednego dnia, a nasza śmierć nie ma znaczenia, bo i tak odrodzimy się nad ranem. Nie wszystko jednak się resetuje i dzięki swoim zapiskom jesteśmy w stanie odkryć co nieco historii.

Po poznaniu kodu, gra podpowiada go przy wprowadzaniu

Zbieranie wyposażenia

Korzystając z tego, że część rzeczy możemy uchronić od restartu w pętli, zbieramy broń, amunicję i inne przedmioty niezbędne nam do wykonania zadania. Broni jest całkiem sporo i można łatwo znaleźć taką, która będzie prasowała do naszego stylu. Możemy grać na Rambo, ale też skradać się niczym Sam Fisher. Do eksploracji są 4 mapy. Do tego dochodzą 4 pory dnia. W każdej z nich zmienia się coś na danej mapie. Na mapy możemy też wracać, przez co zrobienie czegoś rano, ma wpływ na wydarzenia wieczorem. Testy i błędy. Jest to bardzo fajna dodatkowa warstwa rozgrywki.

Lepiej jest jednak się skradać, wrogów jest znacznie więcej

Multi w soulsowym stylu

W naszym planie będzie nam jednak przeszkadzać Julianna. Może to byś postać sterowana przez komputer, albo przez innego gracza. Tryb ten jest odblokowany po ukończeniu gry. Nie testowałem gry z innym graczem, ale komputer stanowi całkiem spore wyzwanie. Nie możemy uciec przed inwazją do innego obszaru, więc jedynym sposobem jest stawienie czoła przeciwnikowi. To ciekawe i pozwala czasami zdobyć fajny sprzęt. Dorabianie się w taki sposób, mocno kojarzy mi się z grami roguelite. Nie jest to trudne, ale element kolekcjonowania sprzętu jest fajny.

Cel jest jasny, ale tropy prowadzą do różnych wydarzeń

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Gra mi się mega podobała. Zastanawiałem się czy nie dać jej więcej, ale jednak do moich topowych tytułów troszeczkę jej brakuje. Niewiele. Badanie tropów i eksploracja jest ciekawa i zachęca do próbowania jeszcze jednego dnia. Zdarzają się problemy techniczne, ale nie są aż tak upierdliwe. Do tego polski dubbing stoi na naprawdę wysokim poziomie. Czekam, żeby zapomnieć z niej jak najwięcej i znowu móc cieszyć się odkrywaniem tajemnicy. Polecam

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *