Recenzja Mirror’s Edge: Catalyst – spider woman

Pierwsza część Mirror’s Edge nie przypadła mi do gustu. Była moim zdaniem zbyt oporna pod względem dynamiki i dawała pozorną wolność. O reszcie możecie przeczytać w recenzji, którą jej poświęciłem. Nie mogłem jednak nie nawiązać do tych elementów przy recenzowaniu sequela.

Sam jednak nie wiem, czy to jest sequel. Czy może restart serii? Fabuła trochę miesza i zmusza do szukania informacji poza grą. Czy zatem powrót tej marki się udał? No to lecę od początku.

Po to są nogi, żeby na nich uciekać

Odsiadka w poprawczaku

Fabuła zaczyna się po naszym wyjściu z poprawczaka. Po odpowiedź na pytanie „Jak u licha ciężkiego się tam znaleźliśmy?” musimy zagłębić się w komiks. Od razu mnie to zniechęciło do jego czytania. Nawet nie wiem, gdzie go znaleźć. Może jest w grze, ale stwierdziłem, że można to olać. Fabuła nie jest aż tak zawiła. Spotykamy nowe postacie i starych znajomych. Wykonujemy dla nich misje. Szczególnie dla jednego szefa podziemnego światka, u którego mamy duży dług za coś. Z czasem zostajemy wplątani w awanturę, która okazuje się spiskiem elit miasta. Teraz nie możemy się już zatrzymywać.

Ot takie znajdźki, żeby mieć co robić w grze

Paczki, znajdźki i dużo biegania

W tej odsłonie mamy okazję popracować w swoim zawodzie. Jako kurier dostarczamy przesyłki, licząc się z limitem czasowym. Znajdujemy nagrania i torby innych runnerów. Hakujemy przekaźniki i kradniemy czipy. Czasem bijemy się z ochroną, a starcia premiują różne podejścia. Miasto jest otwarte, więc możemy testować ścieżki i szukać tej optymalnej pod nasz styl i szybkość. Jest co robić, a ciekawostką są też banery, które zhakowane mogą pokazywać nas spersonalizowany tag. A on pojawi się w grach naszych znajomych. Kiedyś, bo teraz serwery już nie działają. Podobnie jak gra na pc.

Najważniejsze to pozostawać w ruchu

Konsolowy exclusive?

No właśnie pomimo Gamepassa to nie potrafiłem w żaden sposób zmusić do działania Mirror’s Edge na pc. Klient EA jest gówniany, więc to trochę nie dziwi. Na konsoli działało to jednak wszystko dobrze. Czasami postać nie łapała się niektórych elementów lub sama skakała w przepaść, ale i tak mniej niż w poprzedniej odsłonie. Parkour jest łatwiejszy przez czerwony ślad, który pokazuje nam gdzie biec. Sprawdza się lepiej w porównaniu do samych czerwonych elementów. Do tego dostajemy kilka nowych zabawek jak linkę do huśtania się oraz drzewko umiejętności. To ostatnie jest całkiem przyjemne do odkrywania i zachęca do częstszej eksploracji w poszukiwaniu punktów doświadczenia.

Co tu się odjaniepawliło?

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Mirror’s Edge Catalyst to moim zdaniem krok naprzód. Z tego, co czytałem na internecie to ludzie wolą jedynkę. Dla mnie jednak rozgrywka jest poprawiona. Historia też jest ciekawsza, chociaż pomysł z komiksem jest bez sensu. Fajnie też, że nie możemy używać broni strażników. To psuło charakter postaci w 1. Szkoda, że nie rozumiem, jak się mają te gry do siebie. Może to lepiej, bo można przejść od razu do Catalyst. Tę część mogę polecić bez problemu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *