Ogólnie opisywanie gier sportowych od EA mija się z celem. Wszystkie są niemal identyczne i trzeba w tym naprawdę mocno siedzieć, aby wyłapać jakieś nowości. To jednak recenzja mojej pierwszej fify. I pierwszego mundialu.
Wiem, że z perspektywy lat to wszystko wyda się drętwe. I jest to głównie recenzja sentymentalna. Ale o tych grach serio nie ma czego ciekawego napisać.

O to w tym wszystkim chodzi – pyk kometą z połowy boiska
Świat wielkiej piłki
Rok 2002. Pamiętam jak w szkole, szedłem po coś korytarzem i widziałem jak grupa nauczycieli, z paroma starszymi uczniami wystawiła telewizor na korytarz i oglądali mecz reprezentacji. To był chyba mecz z Portugalią, ale że u mnie w domu nikt się piłką nie interesował, to nie wiedziałem za bardzo co się dzieje. Emocje jednak się udzieliły. Do tego w sklepach były do zdobycia srebrne monety z podobiznami piłkarzy. Nastrój się udzielał po długich latach nieobecności na dużych turniejach. I wtedy to wpadła mi w ręce piracka wersja FIFA.

Tym razem Brazylia nie dała rady
Granie na klawiaturze
Gry nie trzeba specjalnie przedstawiać, bo dzisiejsza FIFA nie różni się w wielkim stopniu. Czymś innym natomiast byli wtedy piłkarze z gwiazdkami. Wyjątkowo mocni gracze mogli podawać podkręcone piłki do kolegów z drużyny, a ci bardziej ofensywni strzelali „kometami”, czyli bardzo trudnymi i podkręconymi strzałami z charakterystycznym efektem graficznym. Często z połowy boiska. Dzięki temu człowiek wiedział, że Owen to jest potężny grajek na miarę Ronaldo czy Henrego. Albo Kałużnego. I Olisadebe! Dla mnie te nazwiska nie robił różnicy. Grałem każdym i każdym wygrałem mistrzostwo. Na amatorze, ale co ja tam umiałem grać wtedy. Bez pada, grałem na klawiaturze i się nie przejmowałem poziomem. Dodam, że wtedy szybki bieg był pod „W”. Ciekawym elementem były też specjalne ramki po bramkach w kluczowych meczach. Dodawało to wszystko dramatyzmu.

Olisadebe Polskę zbaw
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Graficznie to wszystko robiło wrażenie. Dźwiękowo też, mimo że nie rozumiałem nic po angielsku. Dzisiaj trudno jest grę odpalić, żeby działała poprawnie. Nie gram już obecnie w nowe fify, więc i do tej raczej nie zamierzam wracać. Jednak ilość godzin spędzonych w meczach, oglądaniu powtórek, a potem malowaniu w zeszycie najfajniejszych ujęć zostaje w pamięci.

