Recenzja Dragon Ball Xenoverse 2 – Saiyanie łączcie się

Dragon Ball to marka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. No dobra, może znajdzie się trochę osób, ale ogólnie jest ona popularna. Od momentu powstania mangi, na jej podstawie powstało nie tylko anime. Sporo gier próbowało swoich sił w przedstawieniu historii Sayianina Goku.

Dragon Ball Xenoverse 2 podchodzi do tego inaczej. Jest to gra dla fanów. Historia nie jest tu powtarzana po raz kolejny, jak to było w wielu poprzednich grach. Fabuła skupia się na nas samych w świecie Dragon Balla. Zostajemy początkującym strażnikiem czasu. Powstrzymujemy złoczyńców, którzy poprzez podróże w czasie starają się zyskać jakieś korzyści i zrealizować swoje cele. Przeszłość jednak powinna zostać niezmienna, aby świat mógł funkcjonować.

W miasteczku znajdujemy wiele aktywności pozwalających rozwinąć naszą postać

Multi, ale nie obowiązkowe

Na straży czasu stoi wielu strażników/graczy. Jest to pewnego rodzaju MMO. Konkretne opowieści można przechodzić z innymi graczami, brać udział w rajdach lub pojedynkować się, żeby zdobyć prestiż i sprawdzić swoje umiejętności. Jako że nie jestem graczem multi, szybko wyłączyłem ten aspekt, ale warto o tym wspomnieć. Trudno mi zatem coś powiedzieć o coopie czy wspólnej progresji historii. Ona sama jest raczej standardowa dla tej marki. Spotykamy nowe postacie oraz całe grono dobrze znanych bohaterów. Dołączają oni do nas, ale kolejność ich odkrywania jest zależna od tego, w której sadze mangi akurat jesteśmy. Tak, misje ratowania lecą już w standardowej kolejności.

Dorian to imię z mangi, ja jestem przyzwyczajony do Dodorii

Dopasuj styl do siebie

Na misję możemy wziąć ze sobą kompanów do pomocy. Możemy też grać nimi, ale możliwość konfigurowania swojej postaci i rozwoju, nie zachęcała mnie do grania jako Gohan czy Nappa. Z każdym zdobytym poziomem ulepszamy jedną ze statystyk naszej postaci. Do tego dochodzą też umiejętności Ki, które ustawiamy pod odpowiednimi klawiszami i używamy ich, gdy zachodzi taka potrzeba. Umiejętności można nauczyć się na misjach trenerów w mieście. Są też one nagrodami za wykonywanie misji. Jest ich naprawdę sporo. Nie wiem, czy mój build był optymalny, ale skupiałem się na maksymalnych obrażeniach wręcz i skillach, które przyciągały czy nie pozwalały przeciwnikowi na ucieczkę.

No „Chyba”, androidzie 🙂

Wrogowie się niczego nie uczą

Spuszczany co chwile łomot nie miał jednak wpływu na podejście wrogów. Misje po jakimś czasie stają się mocno powtarzalne. Walka ma głębie i z czasem zaczynałem mocniej zwracać uwagę na pasek kondycji. Na wyższych poziomach trudności przeciwnicy stosują więcej technik i walka staje się trudniejsza, ale też bardziej satysfakcjonująca. Jednak nie mogę ukryć, że walka z tymi samymi postaciami po jakimś czasie stawała się nudna. Historia jest raczej prosta i jej postęp nie był aż taką nagrodą. Pewnie multi dodaje sporo w tym aspekcie.

Nigdy nie pamiętam jak Vegeta układa te dłonie przy swoim unikalnym ataku

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

W Xenoverse 2 bawiłem się naprawdę dobrze. Możliwość stworzenia i rozwijania swojej postaci była naprawdę spoko, a system walki jest zbudowany na zasadzie easy to learn, hard to master. Jako gra do poklikania wieczorem po długim dniu Xenoverse 2 sprawdza się bardzo dobrze. Znajomość fabuły mangi mogłaby być przydatna, bo gra nie przechodzi po raz kolejny z tłumaczeniem wydarzeń. To przyjemna odmiana dla fanów, którzy znają DBZ. Pewnie wrócę jeszcze kiedyś i spróbuję innego buildu.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *