Recenzja Firefighting Simulator – The Squad – iu iu!

Granie ze znajomymi ma same plusy! Chyba że jest sezon ogórkowy i nie bardzo jest w co grać, a wtedy można odpalić taką grę jak Firefighting Simulator.

Co możemy robić to gasić pożary. Nie jest to jakoś źle zrobione. Najpierw podłączamy wóz do hydrantu, a następnie wąż do wozu i dodajemy prądownice, to takie urządzenie na końcu co się trzyma. A skoro prądownica to pamiętajmy, żeby wyłączyć korki, bo pożar nie będzie chciał wygasnąć. Przy pomocy siekiery czy łomu należy dostać się do środka, wynieść lub wyprowadzić poszkodowanych. A potem już tylko gaszenie. Można użyć wozu z drabiną, żeby dostać się wyżej. Do gaszenia niektórych substancji trzeba użyć gaśnicy. Cała reszta to lejemy wody w opór i czekamy, aż zgaśnie. Pożar rozprzestrzenia się całkiem szybko, więc jest co gasić. Do niektórych pomieszczeń drogę blokują zamknięte drzwi, które przy otwarciu mogą wytworzyć podmuch kuli ognia. Czasu na reakcję jest jednak dość, by nawet nie zwracać na to uwagi. Można też wybić szyby jeżeli jest zbyt duży dym, żeby nie musieć kucać cały czas — ogranicza on widoczność.

Może to nie styrta, ale też trzeba gasić

Gdzie człowiek nie może tam bota pośle

Tak mniej więcej wygląda cała rozgrywka. Powtarzalna mocno. Na misje możemy wybrać sobie wóz strażaki, ale nie widziałem zbytnio różnic w nich, oprócz drabin lub ich braku. Jedzie się długo, nudno. Na niektóre misje dojazd trwał tak długo, że znajomi szli sobie do kuchni coś zrobić do jedzenia. Jedzie tylko jedna osoba, a reszta śmieszkuje, że musisz robić coś tak nudnego. Graliśmy w trójkę, więc mieliśmy jednego bota w drużynie. To całkiem przydatne, bo sam podłączy waż na początku. Można też mu zlecić wyważenie jakichś drzwi, gdy nie chce się iść do wozu strażackiego po łom, albo zlecić mu wyniesienie ofiary. Trochę to odciąża od tych powtarzalnych rzeczy. Szkoda, że nie umie kierować.

Nie zdarzyło mi się, by ktoś zginął, ale wypadałoby gościa wynieść

Gdzie te emocje?

Jest to gra only-coop. Nie wiem, czy samemu chciałoby mi się robić w kółko to samo, a tak to wygląda. Misje są powtarzalne. Mocno. W późniejszym etapie odblokowuje się nieco bardziej różnorodne, jak pożary magazynów czy lasów. Lekkie urozmaicenia od monotonnego żywota strażaka. Znowu do roboty, znowu te pożary. No bo właściwie w tej grze strażacy zajmują się wyłącznie tym. Nie ma zdejmowania kotków z drzew, nie ma ratowania przed powodzią. Nie ma uwalniania ludzi pod gruzami czy w rozbitych samochodach. Trochę smutno. Sporo w grze jest jakichś niepotrzebnych rzeczy, które niczego nie dodają, a chyba mają za zadanie dania wrażenia większej zawartości.

Gaszenie jest całkiem dobrze zrobione

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Ocena 1/5 wydaje mi się odpowiednia. Po prostu szkoda czasu na takie coś. Gdyby nie gra w coopie to 10 minut by wystarczyło, żeby dać sobie spokój. Skończyliśmy wszystkie misje. Koledzy są fanami platynownaia gier, ale osiągnięcia mocno skupiają się na marnowaniu czasu na powtarzalne czynności. Tym razem dali sobie spokój. Na szczęście, bo to nie jest gra, przy której chciałoby się spędzać godziny na grind.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *