Recenzja GTA – pierwsza odsłona gangsterskiej serii

Dawno, dawno temu firma Rockstar, jeszcze wtedy nienazywająca się tak (tylko DMA Design), rozpoczęła podróż. Podróż w świecie gier, która trwa po dziś dzień i nazywa się Grand Theft Auto. Jak dzisiaj wygląda ten początek, jednej z najbardziej znanych serii gier?

Z tą serią chyba nikogo nie trzeba zaznajamiać. Większość graczy słyszała lub grała w którąś odsłonę. Jednak obecnie GTA kojarzy się z trójwymiarową grafiką i rozbudowaną fabułą. Pierwsza część rządzi się trochę innymi zasadami. Wybieramy postać i trafiamy do Liberty City. Jest to fikcyjne miasto stworzone na podstawie Nowego Jorku. Nie znamy swojej przeszłości. Wiemy tylko, że mamy udać się do budki telefonicznej przy parku, a tam dostaniemy zlecenie. Sytuacja powtarza się po zakończeniu poprzedniej misji. Dostajemy również krótkie wiadomości na pager. To nasze jedyne źródła fabuły, plus filmiki, które są swoistą nagrodą za ukończenie etapu.

Przyjmowanie misji

Brak znajomości angielskiego, był kiedyś skutecznym przeszkadzaczem w wykonywaniu misji

Kasa jest kluczem

Co do etapów, to przejście do następnego jest określone konkretnym wynikiem. Jest 6 etapów, po 2 na każde miasto (w grze są również Vice City i San Andreas). Wymagany limit rośnie dla każdego następnego poziomu. Do zarabiania służą nam głównie misje, ale możemy również siać powszechny zamęt. Kradzieże, zabójstwa czy stłuczki są punktowane. Jeżeli potrzebujemy spokojniejszej roboty, sprzedajemy skradzione auta w dokach. Oprócz korzystania z budek telefonicznych misje mogą odpalić się przy zebraniu bonusu „Kill frenzy” albo po wsiądnięciu do konkretnego samochodu. Warto poszukać też mnożnika punktów. Pozytywne ukończenie misji dodaje nam punkt do mnożnika. Złapanie przez policję dzieli go natomiast na pół, więc bardzo ważne jest posiadanie przy sobie klucza, który pozwala nam wyjść na wolność za darmo.

Aresztowanie przez policje

Policja potrafi nieźle napsuć krwi, ale tym razem klucz pozwoli uniknąć kary

Locked and loaded

Oprócz kluczy i mnożników, w skrzyniach znaleźć można sporo przydatnych rzeczy. Kilka rodzajów broni, kamizelka kuloodporna, łapówka lub dodatkowe życia. Te bonusy przydają się, chociaż strzelanie w tej grze to koszmar. O ile strzela się do dużych obiektów jak samochody, to jeszcze to jako tako działa. Jednak wymiana ognia z gangsterami lub policjantami to właściwie starcie mocno jednostronne. Komputer celuje do nas automatycznie, a my musimy przy pomocy strzałek obrócić się w odpowiednim kierunku. Łatwiejszym sposobem jest samochód i rozjechanie delikwenta. Albo czołgiem, chociaż te zarówno jak samochody nie są niezniszczalne. Po śmierci odradzamy się w szpitalu. Ilość żyć, jest ograniczona i po ich utracie, gra się kończy i musimy zaczynać od nowa. Misji nie można powtarzać, więc to też jest poważne utrudnienie.

Czołg w ukrytym miejscu

Ciemność i ciasnota lokacji przytłacza gracza, dając odczucie, że jesteśmy tu niechciani

Dokąd ja jadę?

Trudności na pewno przysporzy też poruszanie się pojazdami. O ile samo założenie jest proste i przyjemne, to kamera z góry naprawdę utrudnia nawigowanie. W wolniejszych samochodach jeszcze jest jakiś czas na reakcję. W szybszych co chwilę uderza się w jakieś przeszkody lub innych uczestników ruchu. Podobnie brak mini mapy sprawia, że można jechać jakiś czas w miejsce wskazane strzałką po to, by dowiedzieć się, że znajduje się po drugiej stronie rzeki. Dlatego mapy trzeba uczyć się na pamięć. Tak samo rozmieszczenie konkretnych skrzynek i warsztatów, które zmieniają nam wygląd samochodu, żeby uciec przed policją. Grafika jest czytelna, ale ograniczona liczba obiektów utrudnia nawigację.

Menu główne

Odblokowanie wszystkich miast to nie lada wyzwanie

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Na moją ocenę może mocno wpłynąć nostalgia. Była to jedna z pierwszych gier, w które grałem na komputerze. Czy zatem warto? I tak i nie. Grafika i muzyka dają radę. Rozgrywka już jednak trochę odstaje. Jazda samochodem i strzelanie potrafią być mocno frustrujące. O fabule, trudno cokolwiek powiedzieć, bo praktycznie nie istnieje. Każda postać jest identyczna. Misje są jakoś ze sobą powiązane, ale właściwie nie ma sensu się zagłębiać. Trochę zmuszałem się do odblokowania Vice City, więc to chyba jest jakiś dowód na to, że gra z czasem męczy. Nie lepiej zagrać w coś przyjemniejszego?

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *