Recenzja Hard Truck: 18 Wheels of Steel – fascynująca nuda

Było ostatnio trochę nowości, to polecę jakimś starym kartoflem teraz. Proszę. Hard Truck. Gra młodości. Skąd ją dostałem, nie wiem sam, ale nigdy nie przeżyłem tak długiej nocy przed kompem jak przy tej grze. Kolega, który u mnie był podobnie, ale graliśmy mimo wszystko, bo jest w tym magia.

Zaczynając od początku. Hard Truck: 18 Wheels of Steel to jedna z odsłon, niegdyś popularnej wśród niektórych, serii gier o jeżdżeniu ciężarówką. Z biegiem lat seria ta została zapomniana. Później powstał Euro Truck Simulator, który o dziwo był moim zdaniem gorszy. Naprawiła to drugą część, która to stała się szalenie popularna i obecnie symulator jazdy ciężarówką kojarzy się głównie z ETS2. Jednak wróćmy do początków tego typu gier.

Wykonanie zlecenia cyklicznego daje nam licencję na trasę

Krótkie trasy to źródło kasy!

Jak w to się gra? Na początek polecam wybrać mapę zachodnie wybrzeże, która jest najprostsza. Są trzy mapy, a różnice skupiają się głównie na limitach prędkości i wąskich odcinkach dróg. Nasza początkowa ciężarówka nie pozwala na szaleństwa, więc krótkie trasy z dużym zapasem czasu to coś, czego szukamy. Najlepsza na początek jest trasa Las Vegas – Phoenix. Po zarobieniu odpowiedniej ilości pieniędzy i zakupie lepszej ciężarówki można poszukać już większych wyzwań. Kary za spóźnienia są jednak wysokie i nie warto skakać na głęboką wodę. Lepiej jest z uszkodzeniami, bo nawet towary, które mają oznaczenie, że należy je dostarczyć w dobrym stanie, potrafią znieść dużo bez większego wpływu na wynagrodzenie.

Warto zaopatrzyć się w akcesoria typu radio CB czy nawigację

Od 0 do 100 w trzy godziny!

Czemu te daleki trasy są takie straszne? Musimy się zatrzymać na sen. Musimy się zatrzymać na tankowanie. Musimy się zatrzymać na ważenie naczepy. Każdy postój to coś strasznego, bo początkowe ciężarówki rozpędzają się niedorzecznie wolno. Minuta w grze to sekund w świecie rzeczywistym. Rozpędzenie się do porządnej prędkości zajmuje ponad godzinę, więc każdy postój to masakra. W grze występuję też dziwny bug, gdy ciężarówka potrafi stanąć w miejscu, schodząc bez jakiegokolwiek hamowania z 50 mil na godzinę od 0 w mrugnięcie oka. Chce się wtedy krzyczeć. Problemem może też być ruch uliczny, ponieważ kierowcy podejmują decyzje gwałtownie i w ostatniej chwili. Często nie mamy wtedy czasu na reakcję.

Znaki drogowe to kluczowy element gry

Pasem awaryjnym przez świat

Na szczęście samochody AI nie psują się, więc na pasie awaryjnym zawsze jest dla nas miejsce. Jedziemy nim, gdy tylko się da. Czasami działa też trąbienie, żeby kierowcy nas puścili. Nie liczyłbym na to za bardzo. Można za to liczyć na innych truckerów. CB radio pozwala nam dowiedzieć się o robotach drogowych lub wypadkach, przez co czasami możemy ominąć zator. Przydatnym akcesorium jest też wykrywacz radarów, który informuje nas o policji. Nowych kierowców poznajemy przy okazji brania lub zdawania naczep. Możemy ich później zatrudnić, jeżeli stać nas na ciężarówkę dla nich.

Nasi kierowcy masakrują towary, ale zawsze to jakiś zysk

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Często wracam do Hard Trucka. Ta gra ma swoisty vibe. Można się odprężyć bez zbytniego angażowania się w to co się robi. Postęp jest na tyle satysfakcjonujący, że granie wciąga, a stara grafika nie przeszkadza. Wersja z polskimi dialogami z CB dodaje uroku, ale szkoda, że nie ma takiego czegoś jak radio, oprócz kilku krótkich piosenek. Poziom trudności tez jest w porządku. Polecam posiedzieć trochę, bo ta monotonia potrafi zabrać parę godzin przy jedynm podejściu.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *