Recenzja Jotun – skandynawski soulslike 2d

Jestem fanem gier typu soulslike. Czym właściwie są gry z tego gatunku to kwestia dosyć płynna. Ogólnie zakładam skupienie na walkach z bossami, eksploracja świata o niejako szczątkowej fabule i wymagający system walki. I umieranie wpisane w rozgrywkę. Jak w tę charakterystykę wpisuje się Jotun?

Całkiem nieźle. Gra ta została wydana w niedługim odstępie czasowym od pojawienia się pierwszej części Dark Souls i wyraźnie się nią inspirowała. Gry „trudne” stały się czymś popularnym. Ilość gier aspirujących do bycia soulslike rosła wykładniczo jak przy każdym sukcesie jakiejś gry.

Złote jabłka zwiększają nam ilość życia

Walka o odkupienie

Pokierujemy poczynaniami Thory. Jest to wojowniczka, która stara się udowodnić bogom nordyckim, że zasługuje na miejsce przy stole w Valhalli. Żeby im zaimponować, musimy przejść serię prób, którym poddaje nas Odyn. Podróżujemy po zaświatach, poznając historię z życia bohaterki, ale również zdobywając informację o rozległej mitologii ze Skandynawii. Pod koniec każdego etapu stajemy twarzą w twarz z tytułowym jotunem. Jest to potężny byt określonego żywiołu.

Nie ma co zwlekać, trzeba uciekać

Umieranie w zaświatach

Jak to przy każdym spotkaniu z bossem uczymy się ataków. Giniemy. Uczymy się kolejnych faz, aż w końcu udaje nam się dopiąć swojego. Nie twierdzę, że nie da się przejść bez śmierci. Za pierwszym razem jest to jednak trudne. Gra posiada osiągnięcia polegające na pokonaniu boss w określonym czasie lub bez straty punktów życia. Udało mi się zrobić wszystkie walki bez utraty hp, ale czas już sobie odpuściłem. Walki są satysfakcjonujące i nie aż takie trudne. Możliwe, że dlatego w odróżnieniu od wielu innych soulslike jest tu dodatkowy tryb, który utrudnia grę. Nie próbowałem, nie czuję się aż takim koksem.

Drżyjcie przeciwnicy, bo właśnie stałem się silniejszy

Co poza jotunami?

TU dochodzimy do pozostałych aspektów gry. Graficznie jest bardzo przyjemnie. Wszystko jest estetyczne i czytelne. Muzyka jest w porządku, nie zapadła mi jakoś szczególnie w pamięci. Problemem moim natomiast jest świat. Jest duży i pusty. Czasami wędrujemy naprawdę długo, zanim natrafimy na coś ciekawego, a dochodzi momentami backtracking. Wychodzi na to, że oprócz ciekawych walk z bossami gra ma trochę ubogą zawartość etapów. Może to trochę taki skandynawski vibe, ale po jakimś czasie długie przemarsze zaczęły nudzić.

Gry boss leży to najlepiej bić go dalej, walka i tak była nie za bardzo honorowa

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Jotun to bardzo przyjemna, krótka gra z mocnym nastawieniem na walkę z bossami oraz charakterystycznym stylem graficznym. Ciekawym zabiegiem jest utrzymanie naszej postaci w niewielkich proporcjach w stosunku do ekranu, przez co czujemy się mniejsi na tle wydarzeń. Jednak jest to gra na jeden raz. Na myśl o tych długich pustych etapach odechciewa mi się wracać do tej gry. Na plus też oryginalny język bohaterki.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *