Mimo że pierwsze gry komputerowe odpalałem z dyskietek, to jednak nie interesowałem się wtedy tym hobby, a gry załatwiał skądś tata. Sam nie grał, więc różnie z tym bywało. Później, gdy już bardziej wiedziałem co i jak, erę dos’a miałem za sobą i odpalenie starego The Settlers 2 z płyty kumpla okazało się problemem na kompie bez tego systemu. Musiałem grać u taty w pracy. Teraz nie ma tego problemu, bo wersja na GOGu od razu pre-instaluje DOSBox’a. Zatem czym jest The Settlers 2?
Strategia ekonomiczna z elementami walki. Tak bym to określił. Wchodzimy do gry, gdzie z miejsca uderza w nas klimat tamtych lat. Przede wszystkim muzycznie, bo głośność jest ustawiona wyżej, niż cała reszta dźwięków w komputerze, a nie można jej ustawić. Dźwięki można wyłączyć dopiero po uruchomieniu jakiegoś scenariusza. Ścieżka dźwiękowa nie jest jakoś wybitnie różnorodna. Graficznie — pikseloza. Ale taka przyjemna, czytelna. Gra dalej wygląda dobrze i zachęca do grania.

Gospodarka to podstawa ekspansji
Ekspansja i rozwój osady
Na kampanie składa się 10 misji. W kolejnych odkrywamy nowe budynki i mechaniki, ale zasadniczo wszystko się powtarza. Tartak -> chatka drwala -> chatka drwala -> kamieniołom. A potem jedzenie, kopalnie, jakaś produkcja. No i koszary. Granice naszego terytorium poszerzamy przez stawianie budynków wojskowych. Pozwalają one też na awansowanie żołnierzy w nich stacjonujących. Ich doświadczenie zwiększa ich ilość życia, a także jeżeli się nie mylę szansę trafienia i uniku. Ale do walki wrócę jeszcze. Ekonomia skupia się na wydobywaniu surowców i poprzez wykorzystanie ich pozyskiwanie innych dóbr. Właściwie celem tego wszystkiego jest armia, więc przejdę jednak do tej walki.

Katapulty potrzebują kamienia, więc dobrze jest ustawić blisko magazyn i przekierować tam transport kamieni
Walki automatyczne
Stawia ona na pojedynki 1-1 naszych żołnierzy. Wyznaczamy posterunek wroga, ilość żołnierzy i ich rodzaj, a następnie ruszają oni automatycznie do boju. Walka toczy się, aż jedna strona straci wszystkich ludzi, przy czym posiłki z okolicznych budynków również mogą brać udział w starciu. Jeżeli atakujący wygra, zajmuje budynek przeciwnika i tak rozszerza granice. Do walki używa się też katapult, które atakują koszary przeciwnika i zabijają jednostkę przy trafieniu. Jeżeli była ona ostatnia w budynku, ulega on zniszczeniu.

Forteca wkrótce przesunie granicę wgłąb terytorium przeciwnika
Drewno nie tylko to z tartaku
O ile graficznie gra trzyma się dobrze, tak cała reszta pozostawia sporo do życzenia. Sterowanie państwem przy pomocy suwaków jest mało precyzyjne. Wiele elementów działa niezależnie od siebie. Zbierane zboże trafia najpierw do magazynu, pomimo tego, że jest transportowane obok młynu, w którym brakuje zboża. Jeżeli wybudujemy posterunek na innej wyspie, wszystkie nasze statki rzucą się jednocześnie, żeby przewieźć żołnierza do konkretnego portu. Potem płyną one z grupą żołnierzy, podczas gdy na transport czekają inne surowce. Mechaniki w tej grze są już mocno przestarzałe i to, co kiedyś można było wybaczyć, bo mimo wszystko gra robiła wrażenie, dzisiaj należy wypunktować.

Pożoga i zniszczenie to nieodłączny element podboju
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


I to jest w zasadzie tyle, pomijając sporą ilość problemów, z działaniem tego wszystkiego. Żołnierze nie uzupełniają budynków we właściwy sposób, katapulty nie dostają kamienia, statki pływają bez ładu. Ogólnie czuć, że ma się mały wpływ na to co się dzieje. A dzieje się to na tyle powoli, że po chwili zaczyna męczyć. I wiadomo, to stara gra. Mogę też lekko przymknąć oko przez sentyment. To nie zmienia jednak tego, że nie chcę mi się po 6 misjach dalej grać. Obecnie mamy sporo lepszych gier, więc nachodzi pytanie, czy jest po co.

