Recenzja Starcraft – początki legendy

Znowu zabieram się z ocenianie klasyka. Tego typu rzeczy bywają trudne, przez hype, który narósł wokół danego tytułu i jego rzeszy fanów. Osobiście jestem fanem Starcrafta 2, więc musiałem wykorzystać możliwość zagrania w pierwszą część.

Starcraft to przede wszystkim multiplayer. Społeczność Brood Wars do tej pory gra w pierwszą część, nie zważając na kontynuacje. Turniej oglądałem tylko z dwójki, także nie wypowiem się na ten temat. Za to singleplayer trzeba było przetestować i poznać historię postaci, które już znałem.

Jim atakuje! Zergi strzeżcie się

Kosmiczne zdrady i mordowanie

Fabuła Starcrafta jest w zasadzie prosta. Ludzkość mierząca się z napływem nieprzyjaznych kosmitów, łączy się pod sztandarem jednego człowieka, który wie, jak należy eliminować kosmitów. W zjednoczeniu ludzkości pomagają mu Jim i Sara. Kowboj i superżołnierz-szpieg. Wykonując kolejne misje, jednoczą ludzkość i przepędzają kosmitów. No powiedzmy, bo potem jest jeszcze kampania Zergów i Protosów. Fabułę jednak poznajemy mniej więcej w taki sposób, jak opisałem. Postacie są płytkie i tak naprawdę trochę karykaturalne. To tylko pokazuje postęp, jaki nastąpił w drugiej części.

Zergami gra mi się najlepiej

Wszystko znane, ale inne

Trochę trudno grało mi się przez różnice w jednostkach. Różnią się od tych z dwójki, ale to dobrze. Gra jest przez to ciekawsza. Podobnie mechaniki i budynki. Co obie gry mają wspólne to zbieranie minerałów, gazu i powiększanie zaopatrzenia armii. Gra się przyjemnie. Brakuje jednak opisów i niektórych jednostek nie używałem, bo właściwie nie wiedziałem jak i co one właściwie robią. Lekkie wyzwanie stanowi też grafika. Jest dobra jak na grę z tamtego roku, podobnie jak muzyka i cała reszta, ale obecnie mapy są trochę zbyt monotonne i szare. Scenki natomiast są całkiem fajne.

Filmiki są fajne, ale często psują klimat

No, ale gdzie idą te jednostki

Starcraft to RTS. Ten gatunek to jeden z moich ulubionych. Jestem jednak przyzwyczajony do pewnych standardów sterowania, a gra tak stara jak Starcraft odstaje dzisiaj od tychże. Brakuje mi możliwości przypisania robotników do wydobycia. Przeszkadza mi limit zaznaczonych jednostek. Do budowania potrzebuję wybrać każdą jednostkę osobno. To takie drobne przeszkadzajki, które jednak z czasem grania coraz bardziej zaczynają irytować. Muszę też wspomnieć o grafice, która dzisiaj momentami staje się nieczytelna. Szczególnie trudne do odczytania są zasięgi strzału jednostek. One same gubią się i zachowują chaotycznie. Gra jest stara i to czuć.

Minerały i gaz to podstawa ekonomii

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Nie polecam wracać do Starcrafta. Pomimo grania w remaster miałem wrażenie, że czas dla tej pozycji się zatrzymał i te lata już nie wrócą. Fani na pewno nie uznają moich argumentów, ale jako osoba, która zagrała w tę część po raz pierwszy, dopiero teraz myślę, że mogą one trafić do graczy zamierzających ją przetestować. Czuć ciężar lat i nie miałem ochoty kończyć kampanii DLC. Wolę jeszcze raz przejść sobie Starcraft 2. Szczególnie że nie ma tu zbyt wiele historii i spokojnie można się we wszystkim zorientować, grając w sam sequel.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *