Vaporum steampunk dungeon crawler tytuł

Recenzja Vaporum – mroczne przeczesywanie korytarzy

Grając w Vaporum nie mogłem nie porównywać tej gry do Legend of Grimrock. Na pierwszy rzut oka jest to re-skin lub mod do tej drugiej. To ułatwiało wejście do gry i orientacje w sterowaniu, ale zaskakiwało, bo Vaporum różni się od LoG. W czym dokładnie to opiszę, natomiast zaczynając od początku, opiszę właśnie początek gry.

Główny bohater odzyskuje przytomność nieopodal dziwnego wejścia do tajemniczej budowli. Nic nie pamięta. Z racji tego, że dookoła tylko morze, to warto sprawdzić, co można znaleźć w środku. No przecież nic złego się nie stanie nie? I ruszamy! Przedzieramy się przez kolejne etapy i poznajemy historię kompleksu Arx Vaporum i jego mieszkańców. Głównie są to naukowcy pracujący nad tajemniczą substancją fumium. Poprawka. Głównymi mieszkańcami są roboty strażnicze i różne paskudztwa, które chcą nas zjeść. Dzielą się one na organiczne i mechaniczne. Ma to wpływ przy doborze broni, której będziemy używać do walki z nimi. No i tutaj parę różnic od LoG.

Drzewka umiejętności pozwalają dopasować swój styl gry

Jak tu się bić?

Do wyboru jest broń obuchowa i sieczna. Pierwsza skuteczna przeciwko dronom, druga dobra na organizmy żywe. Przy broniach jednoręcznych można dodać tarczę lub używać innej broni z karą za używanie dwóch broni jednocześnie. Pod lewym przyciskiem myszy jedna broń, pod drugim druga. Może to być na przykład pistolet jeżeli chcemy mieć opcję zasięgową. Broń palna to osobna kategoria, która zużywa amunicję. Nie jest to, aż taki problem jakby się mogło wydawać. Tej znajdujemy dosyć w podziemiach. Ostatnia forma walki to gadżety. Dosyć osobliwy rodzaj technologi bardziej pasujący do określenia „magia”. Zużywa energię naszego egzoszkieletu, dając różne efekty. Możliwe jest wzmocnienie swoich ataków, obrony, albo po prostu walnięcie aoe piorunami. W późniejszych etapach znajdujemy trochę ciekawszych gadżetów, na przykład jeden pozwalający na zamianę miejscem z przeciwnikiem. Walka solo to główna różnica w porównaniu z Legend of Grimrock, ale co najbardziej odróżnia te gry to system spowolnienia czasu. Działa to ciekawie, bardzo podobnie do tego co znajdziemy w grze Superhot. Gdy wykonujemy jakąś akcję, gra toczy się normalnie. Pomiędzy akcjami wszystko się zatrzymuje i mamy czas na przemyślenie kolejnego ruchu lub wymiany ekwipunku. Stąd uważam, że gra jest lepsza na początek niż Grimrock. Łatwiej level’ować jedną postać, sterować nią i jeszcze system spowolnienia czasu daję więcej czasu na nauke.

Spowolnienie czasu pomaga w starciach-wrogowie zachodzą nas z każdej strony

Zagadki, sekrety, pułapki

Grę przechodziłem, co jakiś czas sprawdzając mapę na internecie. Niezbyt to chwalebne, wiem. Najpierw przechodziłem wszystko sam, a potem sprawdzałem, czy nie pominąłem jakiegoś sekretu. W LoG musiałem obejrzeć każdą ścianę, więc tutaj nie chciałem już spędzać tyle czasu na czymś tak mało satysfakcjonującym. Sekretów jest mniej, ale są lepiej ukryte. Często skrywają też wyjątkowy loot z dodatkowymi mocami specjalnymi. Plus też za to, że upadki w przepaść kończą się zgonem. Poważnie. Sprawdzanie, czy ta dziura nie prowadzi w inne miejsce, niż ta obok było bardzo męczące. Gra ogólnie wydaje się prostsza, ale to wcale nie oznacza, że jest łatwa lub gorsza. Nie ma tutaj systemu odpoczynku na przykład, ani kamieni, więc dbanie o zdrowie i energię jest bardzo istotne.

Jedyną naganę wycelowałbym w projektanta niektórych zagadek. Były wręcz niemożliwe do przejścia bez wczytywania. Moim zdaniem zagadka nie powinna działać na zasadzie „próbuj do skutku, ucz się na błędach”. Jeżeli nasza postać zginie, to zginęła, game over. Chodzi mi głównie o zagadki zręcznościowe, gdzie czasu na reakcje jest mało, jak zagadka z podświetlanymi zapadniami. Wchodząc do pomieszczenia, gracz nie wie, co go czeka. Gdy już aktywuję sekwencje, jest tyłem do pierwszej podpowiedzi, więc nawet nie wie, gdy coś się zapala. Potem pozostaje zapamiętywanie, gdzie pojawi się światło, sprint i aż do skutku. Ale czasu jest mało, więc w zasadzie zapamiętuje się wszystko i dopiero na koniec robi perfekcyjne podejście. Jest parę takich momentów, gdzie nie czułem się, żebym miał szansę na jakąkolwiek odpowiedź z mojej strony. Po prostu F9 i znowu trzeba próbować.

Ciemność i ciasnota lokacji przytłacza gracza, dając odczucie, że jesteśmy tu niechciani

Trochę ciemno, trochę straszno

Grafika jest estetyczna. Korytarze są mroczne i ponure. Nasza latarka ledwo daję sobie radę z mrokiem, a niepokojące dźwięki cały czas dobiegają naszych uszu. Miłą odmianą w tym niekończącym się labiryncie jest odsłuchanie jakiegoś audiologa i usłyszenie głosu człowieka. Historia jest ciekawa, dramatyczna i pasująca klimatem. Listy i audiologi są uzupełniane czasami przez komentarz głównego bohatera. Wszystko to dodaję grze kierunku. Na początku błądzimy po korytarzach, by później stanowczo zmierzać do celu. To naprawdę spoko.

W porównaniu do Grimrock nie ma tu wagi ekwipunku, ale miejsce i tak szybko się kończy

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Całość to bardzo fajny dungeon crawler. Nie jest za długi i nie męczy. System walki i sterowanie są łatwe do ogarnięcia. Historia jest angażująca, a cały świat robi dobre wrażenie i ma w sobie dużo klimatu. Pewnie zagram w to jeszcze kiedyś, gdy już trochę zapomnę i będę mógł podejść jak do czegoś nowego. Na pewno dodaję sobie na listę życzeń kolejną część Vaporum. Dobra ocena dla dobrej gry, więc 3/5 w mojej skali. Polecam 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *