Recenzja Rainbow Six: Extraction – to samo, ale coop

Na wstępie odniosę się do screenów z gry w tym wpisie. Nie wiem dlaczego screeny z Uplaya wyglądają tak, a nie inaczej. Przy innych grach działało wszystko normalnie. To zaszarzenie to dla mnie nowość i nie wiem jak się tego pozbyć.

Wracając do gry omawianej dzisiaj. Tom Clancy’s Rainbow Six: Extraction. Pomijam autora tak jak przy Cywilizacji. Za to nie mogę pominąć, że jest to Rainbow Six, ponieważ gra bardzo czerpie z Rainbow Six: Siege. W tym bazę graczy.

Postacie wymaksowane, ale nie zajęło to aż tyle czasu

PvP -> coop

Ktoś w Ubisoft pomyślał sobie, że wykorzystanie mechanik ze strzelanki sieciowej do stworzenia gry kooperacyjnej to dobry pomysł. W zasadzie to gry multi zwykle powstają na bazie innych, a nie odwrotnie. Siege jest bardziej zaawansowane w kwestii mechanik i taki manewr miał szanse powodzenia. Nawet singleplayer moim zdaniem przyjąłby się całkiem nieźle. Kooperacja to natomiast prostsza sprawa. Gotowych operatorów przydzielamy do poszczególnych członków drużyny. Ich zdolności często się dobrze uzupełniały już w multi, więc z tym nie ma problemu.

Sprzęt REACT naprawdę się przydaje

Każdy inny, wszyscy obcy

Przeciwnikiem są istoty zwane archaikami. Pewien rodzaj pasożyta na rosyjskiej kapsule kosmicznej ewoluował w inteligentny organizm i po przybyciu na Ziemię zaczął się rozprzestrzeniać. Zabawne jest to, że nawet pasożyt potrafi zyskać jakąś formę inteligencji, a obywatele Rosji nie. Wszystko jest powiązane z pewną misję w RS: Siege i dzieje się w alternatywnej wersji przyszłości. Nie jest to najgorsza fabuła. Przeciwnicy są zróżnicowani i potrafią dać w kość. Od małych wybuchających od byle czego stworów po kolosy, których ostrzał z najcięższej broni nie bardzo rusza. A walka to nie jest główny cel gry.

Laserkiem piu piu

Get in, get out

Na każdą misję przypada trzy zadania. Pomiędzy nimi zmieniamy lokacje i mamy krótką przerwę. Zadania są różne, a ich wykonywanie jest kluczowe. Na koniec staramy się ewakuować w pełnym składzie. Bardzo ważne jest skradanie się, czyszczenie map i współpraca. Skupiona drużyna to udana misja. Z drugiej strony, gdy coś pójdzie nie tak możemy liczyć na prawdziwe piekło. Strzelanie jest jednak na tyle przyjemne, że czasem nie warto się krępować. Korzystamy z różnych rodzajów granatów. Używamy zdolności postaci. Barykadujemy się lub przedzieramy przez wroga oczyszczając szlam przy pomocy specjalnego promienia. Rozgrywka jest soczysta.

Przed wykonywaniem zadań warto oczyścić mapę z gniazd

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Gra dała mi bardzo dużo frajdy. Lubię takie bardziej taktyczne podejście. Rozpracowywanie map, postaci i współpracę z innymi graczami. Gra otrzymała sporo negatywnych ocen, ale z tego co przeczytałem to główna część należy do graczy Siege, którzy oczekiwali czegoś innego. Granie w coopy bez ekipy to raczej kiepska sprawa i nie dziwie się im. Szkoda, bo może przez te opinie gra całkiem szybko utraciła wsparcie i nie rozwinęła się bardziej. A grało nam się w nią bardzo dobrze i dosyć szybko zrobiliśmy wszystko co się dało. Może kiedyś namówię znajomych na powrót, ale lista gier do ogrania jest duża 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *