Moonlightera zgarnąłem za darmo. Ogólnie to jest to całkiem fajny sposób na znalezienie dobrych gier. Tych słabych też, ale nie o nich dzisiaj, bo Moonlighter okazał się naprawdę przyjemnym odkryciem.
Na tyle, że na wstępie musze dodać, że screeny zrobione już pod sam koniec gry. Tak się wciągnąłem. Zapomniałem ich zrobić.

Czasami lepiej trzymać się na dystans
Czas rozkręcić biznes
W małym miasteczku Rynoka znajdują się drzwi do lochów. Skąd się wzięły te lochy, nie wiadomo. Były jednak one źródłem wielu artefaktów, pożądanych przez poszukiwaczy przygód. Z czasem jednak w wyprawach do nich ginęło coraz więcej ochotników i drzwi zostały zapieczętowane. Wszystkie oprócz piątych, które od zawsze były zamknięte. Główny bohater gry Will planuje na nowo rozkręcić handel w miasteczku i sprowadzić z powrotem poszukiwaczy do Rynoki, jednocześnie ambitnie starając się dotrzeć do tajemnicy ostatnich drzwi. W dzień zwykły sprzedawca, a w nocy poszukiwacz przygód.

Gabloty pozwalają podnieść popyt na przedmiot
W nocy poszukiwaczy przygód
Eksploracja lochów jest dosyć prosta. Jest kilka rodzajów broni, które oprócz podstawowego ataku mają też atak specjalny. Przetaczamy się robiąc uniki i okazjonalnie pijemy mikstury leczące. To w zasadzie wszystko. Gra polega na odkrywaniu kolejnych pomieszczeń i pokonywaniu przeciwników w nich, aby otworzyły nam się drzwi. Jeżeli nie wiemy, że nie damy rady, uciekamy teleportując się do miasta. Tym sposobem ratujemy też zawartość plecaka. Nasz zgon kończy się tylko jego utratą. Tym samym całego utargu. Przedmioty w plecaku musimy też dobrze poukładać, żeby nie zniszczyły się po dotarciu do miasta lub w nie zmieniły się w coś innego. Taka mini gierka, ale dodaje ekstra ekonomiczny element. Miejsce jest limitowane, a chcemy zarobić przecież jak najwięcej.

Nie tylko rozwijamy sklep, ale inwestujemy też w miasteczku
W dzień sklepikarz
Zdobyty towar możemy wydać na ulepszenie ekwipunku. Chyba, że nie jest nam potrzebny wtedy go po prostu sprzedajemy. U siebie. Nasz sklep możemy ulepszać, ale do tego potrzebne są fundusze. Żeby je zdobyć musimy sprzedawać rzeczy wydobyte z lochów. Nie znamy jednak ich cen, więc na początku musimy ryzykować i ustalać ceny w ciemno. Reakcje klientów naprowadzają nas na rzeczywistą wartość przedmiotów. Zwracamy też uwagę na popyt oraz wystrój naszego sklepu, który może wpływać na przykład na napiwki. Całość jest naprawdę prosta w zrozumieniu, ale też całkiem angażująca. W późniejszych etapach dostajemy zlecenia na konkretne przedmioty lub pokonane potwory. Musimy się wyrobić w określonym terminie, ale nagroda jest warta zachodu.

Crafting jest dosyć liniowy
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Dawno nie grałem w coś tak odprężającego. Jednocześnie eksplorowanie lochów i kalkulowanie ryzyka, kiedy uciekać, daje sporo emocji. Grafika potrafi trochę utrudniać walkę, ale nie jest źle. Gra sporo wybacza i świetnie nadaje się na urządzenia mobilne. Ta produkcja naprawdę daję radę i czekam na kontynuację.

