Bardzo często spotykam się z przekonaniem, że kiedyś gry były trudniejsze. To prawda, ale i nie do końca. Często ta trudność jest kojarzona z brutalnym stylem rozgrywki polegającym na zaczynaniu od nowa w przypadku porażki. Nie jestem do tego przekonany. Natomiast dzisiaj poruszę inną stronę trudności.
Nie przez przypadek ten wstęp znajduje się pod recenzją gry Commandos: Behind Enemy Lines. Jest to produkcja, którą odkryłem jako mały chłopak i nie potrafiłem z niej ani nic zrozumieć, ani zagrać, tak by przejść coś więcej. Nie będę poruszał kwestii językowych, bo są oczywiste. Najpierw jednak wprowadzenie.

W demie, które miałem potrafiłem tylko minąć pierwszego strażnika
Oddział do zadań specjalnych
W grze Commandos Behind Enemy Lines wcielamy się w tytułowych komandosów. Zostajemy wysłani na kluczowe misje polegające na infiltracji i likwidacji celów. Każda misja toczy się na innej mapie i wymaga innego podejścia. Do każdej również dostajemy osobny zestaw składu osobowego. Każdy bohater ma umiejętności, które odróżniają go na tle innych i pozwalają na rozwiązanie kłopotliwe sytuacji w optymalny sposób. Wszyscy za to potrafią strzelać z broni palnej. Jest to jednak kiepski pomysł. Wrogów jest dużo, są bardzo czujni, a zginąć jest łatwo.

Niektórych przeciwników trzeba po prostu ominąć
Przynęta, pułapka czy trucizna
Wskazane jest zachowanie dyskrecji, a komandosi mają umiejętności pozwalające na to. Pułapka na niedźwiedzie na drodze strażnika potrafi go łatwo wyeliminować. Harpun to broń dobra na krótkim dystansie. Założenie munduru oficera i odwrócenie uwagi żołnierza to podstawowa sztuczka. Uważamy, żeby nie zostawić śladów na świeżym śniegu, a także, by nie zostać zauważonym. Jeżeli znajdziemy się w polu widzenia przeciwnika, ten zareaguje i może nas zatrzymać albo od razu otworzyć ogień. Planowanie jest ważne i niektóre momenty sprawiały, że musiałem wykuwać na pamięć ruchy z idealnymi odstępami czasowymi. Tak, gra potrafiła być trudna.

W pomocy znajdują się opisy i skróty klawiszowe
Kiepskie sterowanie, dziwny projekt gry
I tutaj wrócę do wstępu. Gra jest trudna i stara. Nie jest to jednak trudność, jaką ja chcę. Wynika ona z kiepskiego sterowania oraz projektu gry, który jest dla mnie po prostu dziwny. Dlaczego tylko zielony beret może przenosić żołnierzy, jeszcze jestem w stanie (ale tylko trochę) zrozumieć. Dlaczego jednak tylko na nim mogę polegać, że ma nóż? Dwóch przeciwników obok siebie to już spory kłopot. Snajper jest niemal bezużyteczny. Nie czuję tutaj, żeby gra była trudna, ale upierdliwa. F5 i F9 działają spoko, ale lubię coś sobie dobrze zaplanować i wykonać. Tutaj mam wrażenie, że w grze panuje zbyt wielki chaos.

Zdobycie przebrania to punkt obowiązkowy w każdej misji
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Commandos to niejako twórca gatunku. Gra jest dalej nieźle grywalna, ale przez swoją toporność i dziwne pomysły raczej odradzałbym nowym graczom tego gatunku. Klimat i grafika się nie starzeją. Pomysł na grę jest dalej wykorzystywany. Szkoda mi tylko, że gra w przedostatniej misji się wywaliła i skasowała zapisy. Nie znam powodu. Wiem natomiast, że do gry nie wrócę. Fabuła jest tu wojna, a same postaci nie mają znaczenia. Rozgrywka bywa upierdliwa. Może jest i trudno. Ale ta trudność nie jest wyzwaniem, a irytacją.

