Recenzja Dead in Vinland – nordycka historia o przetrwaniu

Gry trudne są fajne. Dlatego lubię gry o przetrwaniu i dbaniu o surowce na każdy dzień. Stąd zainteresowałem się Dead in Vinland. Nordycka stylistyka jest tu dodatkowym smaczkiem. Zarządzanie naszym obozem i stanem jego mieszkańców bywa trudne, a z czasem wymagania rosną.

Nie jest to pierwsza tego typu gra, wyprodukowana przez to studio. Obejrzałem Dead in Bermuda, ale jakoś klimat mi nie spasował. Tutaj udało mi się grę ukończyć. Także mogę opisać swoje wrażenia od początku do końca gry.

Co wieczór dokonujemy wyborów

Początki wygnańców

Grę rozpoczynamy z rodziną wygnańców, którzy starają się zacząć nowe życie na odludnej wyspie. Jak się z czasem okazuje, wyspa nie jest odludna, a nasza ekipa może się powiększać o nowych mieszkańców. Co wieczór nasi ludzie zbierają się wokół ogniska i rozmawiają na różne tematy. Stąd poznajemy ich historię oraz dowiadujemy się o trapiących ich problemach. Ważniejsze wydarzenia są również powodem do dialogów, a te często stawiają przed nami wybór między paroma opcjami. Każdy bohater ma inne silne strony i może różnie wypaść w określonej sytuacji.

Początek płacenia haraczu

5 wskaźników i nie tylko

Zdolności bohaterów można wykorzystywać do przypisania im odpowiedniej funkcji i pracy. Oprócz nich jednak mają też oni swoje wskaźniki potrzeb i relacji. O ile te pierwsze niosą ze sobą dosyć jasne konsekwencje, tak warto też dbać o dobrą atmosferę w grupie. Postacie otwarcie wobec siebie wrogie mogą zachować się nieprzewidzianie. I o ile chorobę można leczyć ziołami, tak stosunki w grupie zależą głównie od konwersacji. Wybory bywają trudne. Nie lubię, gdy nie mogę zdobyć w 100% dobrego endingu. Zawsze czuję niedosyt. Dlatego gry z ważnymi decyzjami często nie sprawiają mi takiej frajdy.

Zaoszczędzone surowce warto przeznaczyć na rozbudowę

Rozbudowa, eksploracja, walka

Gra zwiększa tempo z każdym dniem. Rozbudowujemy obóz i eksplorujemy wyspę, żeby zdobyć nowe surowce i nadążyć za wymaganiami. Jednym z nich jest haracz, który przyjdzie nam dosyć szybko zacząć płacić przywódcy bandytów. Cena za spokój rośnie, ale i tak przy eksploracji możemy natknąć się na nieprzychylnych nam jegomościów. Walka jest całkiem przyjemnie zrobiona i niesie ze sobą realne konsekwencje. Cała gra polega na planowaniu i wszystko musimy robić z głową. Z czasem jednak wkrada się monotonia. Świadomość rosnących wymagań i zagrożenia nie daje się też zrelaksować.

W walce przede wszystkim staramy się nie stracić hp

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Skoro nie jest źle to czemu, tylko 2? Niestety nie jest to typ gry dla mnie. Zależy mi na postaciach i nie chcę ich stracić. Jednocześnie gra stawia mocne wymagania i nie zawsze nasz wybór dialogowy jest taki, jakbyśmy chcieli. Po jakimś czasie gra sprawia więcej stresu niż frajdy. Pomysł i wykonanie są dobre, ale nie zamierzam do niej wracać. Polecam, jeżeli ktoś szuka czegoś trudniejszego. Jednak nie lubię, gdy moją pracę niszczy coś losowego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *