Trzy recenzje głównych części Halo za mną. Tym razem wątek poboczny. O czym? O walce z przymierzem oczywiście.
Fabuła skupia się jednak na poczynaniach oddziału marines zwanych ODST. Nie są tak wykoksani, jak Master Chief. Może to jest powodem, dla którego spotykamy tak mało wrogów, a sama gra jest jakby leniwa. Już tłumacze.

Logo powtarzające się w całej Mombasie
Trochę otwarty świat
W grze wcielamy się w członka oddziału nazywanego Rookie. Cóż, jakby nie spojrzeć to w tej roli znajdujemy się po raz pierwszy, więc określenie „nowicjusz” pasuje do nas całkiem nieźle. Naszym zadaniem jest przeszukanie miasta Nowa Mombasa w poszukiwaniu członków swojego oddziału. Gra dzieje się równolegle do wydarzeń z drugiej części, dlatego całe miasto jest pełne kosmitów. Przy okazji znajdowania kolejnych poszlak poznajemy perspektywę naszych kolegów, wcielając się na ten czas w jednego z nich. Następnie wracamy do Rookiego i poszukujemy dalej.

Na tych uliczkach spędzimy całkiem dużo czasu
Spacer w deszczu
I jak dla mnie to tyle w kwestii fabuły. Postaci nie poznałem na tyle, żeby się z nimi zżyć. A irytują mnie bardziej, przez to, że muszę przechodzić całe miasto w kółko, żeby znaleźć jakiś fragment „czegoś” zanim dowiem się dalszej fabuły. Chodzi się dużo, miasto jest puste, a ci pojedynczy przeciwnicy bardziej irytują, niż stanowią jakiekolwiek wyzwanie. Gra wprowadza specjalnie mapę, która ma nam coś pomagać, ale nie użyłem jej ani razu. Idzie się od punktu do punktu i strzela. Tak samo, jak zawsze, ale nudniej. Przygrywająca losowo melancholijna muzyka, potęguję wrażenie znudzenia. Misje oddziału są ciekawsze, ale nie do końca wiedziałem, co się dzieje, ponieważ przeskoki trochę mieszały w ciągłości.

To się wyklepie
Apteczki i jedna broń
Zmianą w rozgrywce jest na pewno brak tarczy energetycznej dostępnej dla Master Chiefa. Tym razem musimy polegać na apteczkach, ale gra nie jest bardzo trudna, więc nie jest tak źle. Tak samo jak MC jesteśmy bardzo silni i przekręcamy pojazdy bez problemu. Możemy spokojnie korzystać z broni obcych. Można się natknąć na parę nowych. Nowości nie ma tu aż tak dużo, oprócz innego tempa rozgrywki i postaci. Aha, nie możemy korzystać z dwóch broni jednocześnie. Nie wiem, czy jest to istotne. No i jest dosyć ciemno i mało widać. Koniec.

Policja przydatna jak w prawdziwym świecie
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Zupełnie nie siadło mi to włóczenie się po mieście. W grze, w której oprócz strzelania nie ma niczego do roboty, jesteśmy rzucani do pustego miasta i łaź se. Historia jest pomijalna. Te parę godzin to za mało, żebym miał jakieś odczucia do postaci. Po prostu idzie się do przodu, a rzeczy dzieją się w tle. To jak to chodzenie po Nowej Mombasie w deszczu. Szarość. Kompletnie do pominięcia.

