Recenzja Martial Law – komunistyczna opowieść wigilijna

Darmowe gry bywają różne. Często zawierają dużo reklam lub są zapchane po brzegi mikropłatnościami. Z drugiej strony wychodzi też dużo gier multiplayer, których głównych źródłem dochodów są skórki wizualne – całkowicie opcjonalne. A czasami wychodzą po prostu mini gry, które mają coś do powiedzenia.

Jakiś czas temu pisałem o Helltaker, natomiast dzisiaj opisze Martial Law. To również polska gra, ale o kompletnie innym klimacie. Wcielamy się w robotnika fabryki. Jest Wigilia w czasach tytułowego stanu wojennego. Główny bohater ma zamiar spędzić ją razem z córką, ale zanim to nastąpi, musi zdobyć dla niej mandarynki, na które nie dostał kartki. I tak zaczyna się przygoda.

Ciekawostki przybliżają historie komunistycznej Polski

Jeden ważny dzień

Gra jest krótka i toczy się przez jeden dzień. Jeden dzień, przez który w większości stoimy w kolejkach. Czas wtedy przeskakuje, więc zasadniczo nie mamy zbyt wiele interakcji z otoczeniem. Chodzimy w lewo lub prawo. Skok jest, ale nie służy do niczego. No i w zasadzie to tyle. Cała akcja to właściwie rozmowy. Możemy wybrać inne podejścia. Nie testowałem, bo zwykle wychodzę z założenia, że moje wybory są moje i nie potrzebuję sprawdzać innych ścieżek. W trakcie gry dowiadujemy się co nieco o komunistycznej Polsce w całkiem ładnej oprawie graficznej. Niby pikselowa, ale szczegółów jest na tyle, że można rozpoznać, chociażby widzianego wyżej dużego Fiata.

Jest kot, więc to dobra gra

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Trudno ocenić tak krótką i darmową grę. To bardziej opowieść, bo nie ma tu zbyt wiele elementów rozgrywki. Historia jest prosta i raczej naiwna, ale miła. To gra na 15 minut, więc warto sprawdzić ja samemu. Do pobrania na Steam.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *