Recenzja Deep Rock Galactic: Survivor – RPGowy survivor

Vampire Survivor to gra, która bardzo fajnie mi siadła, pomimo początkowego braku zrozumienia, gdy oglądałem ją na Twitchu. Później tak samo dobrze bawiłem się przy Brotato. Gdy pojawiła się okazja zagrać w Deep Rock Galactic: Survivor w abonamencie Gamepass od razu ją zainstalowałem.

Czy jest to rewolucja? Patrząc na mały rozgłos, jaki ta gra uzyskała, to raczej nie. Nie jest to jeszcze pełna wersja, ale już na ten moment gra zawiera na tyle dużo rzeczy, że wydaje mi się, że można ją śmiało ocenić.

Stałe ulepszenia wymagają trochę grindu

Z multi do singla

DRGS to gra powstała na marce Deep Rock Galactic. Wykorzystuje te same postacie górników, którzy muszą zmierzyć się z hordą potworów w trakcie wydobywania pożądanych surowców. Tym razem jednak musimy sprostać wyzwaniu sami. Gra nie posiada żadnego trybu multiplayer. Na początku mamy dostęp do tylko jednego bohatera i jednej jego wersji. Z czasem odblokowujemy następne, a jedynym naszym kompanem staje się latający nad nami dron. Trochę szkoda, że to zostało okrojone, bo w takim Brotato multi działało fajnie.

Misje poboczne nie są trudne, warto klepnąć po drodze

Nowe poziomy i nowe wyzwania

Wraz z przechodzeniem map odblokowujemy kolejne poziomy. Różnią się one przeszkadzajkami i misjami, które musimy wykonać. To właśnie misje są głównym celem przechodzenia etapu, a jedna z nich to zawsze ukończenie całego podejścia. Pięter jest zwykle pięć i oprócz ostatniego z bossem to nie różnią się znacząco. Na każdym wykonujemy mini zadanie poboczne, zbieramy złoto i nitre, oraz zdobywamy doświadczenie na ulepszenia. Warto też wspomnieć o kapsule z bonusowym sprzętem, którą otrzymujemy po uprzątnięciu jej miejsca lądowania. I o losowym loocie ze stworków.

Krąg leczący to alternatywa dla cukru leczniczego

Ulepszenia sprzętowe

Loot ten przydaje się przy wyborze misji, ponieważ ekwipunek, jaki dostaniemy, możemy założyć na swoich górników. Może to być dron atakujący kwasem lub mocniejszy pancerz. Możliwości jest sporo. Tak samo zdobyte specjalne minerały i metale pozwalają nam ulepszyć na stałe nasze statystyki. Brzmi to wszystko fajnie, ale w gruncie rzeczy sprowadza się do dosyć mocnego grindu. Etapy różnią się całkiem nieźle, ale po jakimś czasie wkrada się znużenie. Modyfikatory zmieniają sposób rozegrania misji, ale to dalej bieganie, kopanie i strzelanie. Szkoda, bo dodanie jakichś wątków kooperacyjnych mogłoby fajnie rozruszać grę.

Zwykle wydajemy wszystko, co zarobiliśmy

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Gra mi się podobała, ale po jakimś czasie wkrada się nuda. Grind nie jest może jakiś wielki, ale w grupie na pewno byłby przyjemniejszy. Brakuje też jakieś osi fabularnej, która zachęcałyby do dalszej gry. Na ten moment jest to gra, którą odpala się, by chwilę pograć. Nie wiem, jak działa na Steam Decku, bo myślę, że handheldy to docelowa platforma tego tytułu, ale zdaje mi się, że gra może nie być tak cudownie zoptymalizowana, by fajnie działać na baterii. Może twórcy jeszcze dodadzą jakieś aspekty i ciekawe rozwiązania. Na razie sobie ją odpuszczę.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *