Wszystkie gry w coopie są lepsze. To oczywisty fakt. No niby jak się gra z niewłaściwymi ludźmi to jest kiepsko. Wyjątki. Wyjątkiem od gier z serii Tomb Raider jest też gra Lara Croft and the Temple of Osiris.
Jest to gra kooperacyjna. Jak na tą serię to dosyć duże wyzwanie, bo oprócz Lary nie ma tam na tyle postaci, żeby stworzyć czteroosobowy coop. Jak sobie poradzili z tym twórcy?

Ucieczka przed wielkim krokodylem jest przyjemniejsza w grupie
Bogowie na pomoc bogu
Trafiamy do jakichś grobowców (a jakże) w towarzystwie innego awanturnika. Tam poznajemy Izydę i Horusa, którzy zrozpaczeni dołączają do nas i razem wyruszamy na pomoc Ozyrysowi, który został poćwiartowany przez Seta. I wybebeszony. Lara tylko czekała na taką okazję, więc bez zastanowienia rusza na pomoc potężnym bogom, którzy tacy potężni nie są. Właściwie to są identycznie średni. Identycznie, ponieważ posiadają te same moce, gdyż gra dzieli nas na dwie pary. Jedna posiada laski z mocami, a druga liny. I jedne i drugie przydadzą nam się podczas podróży.

Dwa uzi były mega dobre
Chodzenie po cudzej linie
Gra stawia na wykorzystanie wspomnianych przedmiotów przy przechodzeniu kolejnych zagadek. Czasami dzięki lasce, ktoś może na nas wskoczyć. Innym razem wystrzeliwujemy linę i trzymamy ją zaczepioną o konkretny obiekt, aby nasi towarzysze mogli przejść. Zagadki nie są trudne i całkiem przyjemnie się je wykonuje. Po mapie poukrywane są różne znajdźki. Jednak eksplorację utrudnia kamera. Widok z góry sprawia, że wyczucie odległości przy skoku może sprawić lekkie problemy. Przyzwyczajenie się do tego zajmuje chwilę, ale i tak bywają sytuację, gdy łatwo jest ocenić dystans źle.

Na każdym etapie zbieramy punkty, a te odblokowują nam nowe rzeczy
Losowy loot za diamenciki
Dziwnym zabiegiem w grze jest losowy loot, wymieniany za diamenty. Nie rozumiem idei osobnych puli diamentów dla każdego gracza. Rywalizacja w grze kooperacyjnej to niecodzienny pomysł. Losowość nie wpływa jednak aż tak na rozgrywkę. Dostajemy nowe rodzaje broni czy pierścieni zmieniających naszą grę, ale statystyki znaczą mniej niż zręczność graczy. Ciekawym elementem są też bomby. Mamy nieograniczony limit i stawiamy je od razu w miejscu, w który stoimy. Mogą one jednak zranić nas lub towarzyszy, więc uważamy z ich użytkiem.

Powolne składanie Ozyrysa – niczym w Age of Mythology
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Gra nie jest zła, jednak jakoś nam nie podeszła. Być może przez problemy z wyczuciem dystansu. Wszystko wygląda ładnie, ale nie potrafiliśmy się też wczuć. Oprócz Lary, pozostałe postacie nie mają żadnego tła fabularnego, a przez to interakcje między nimi są płytkie. Sami przeciwnicy wyglądają bardzo podobnie. Gra ma potencjał, ale nie udało nam się go odkryć. Na bezrybiu i rak ryba, więc można zagrać. Są za to lepsze gry w kooperacji i tą lepiej sobie zostawić na trochę później. Szczególnie, że sterowanie nie sprzyja niedzielnym graczom. Jest trochę trudno.

