Oto nadszedł ten dzień, gdy na tym blogu poruszam pierwszą z gier serii Assassin’s Creed. Nie pierwszą w kolejności wydania, a po prostu jest to w miarę świeży tytuł z mojego punktu ogrywania i mogę się podzielić swoimi doświadczeniami na bieżąco. Miałem okazję grać w wiele gier tej serii od Ubisoftu, więc następne pojawią się za jakiś czas.
Na co zatem można liczyć, grając w Assassin’s Creed: Unity? Na czasy rewolucji francuskiej i przewrotu, który zapoczątkował dążenia do niepodległości na całym świecie. Zobaczmy zatem jaką rolę odegramy w tej historii.

Mugole nie mają kolorowych kształtów
Powrót do miasta
Po cudach wiankach na okrętach, w końcu wracamy do miasta. Paryż to ogromne miasto, gdzie każdy skrytobójca powinien czuć się świetnie, mając gdzie się schować. Po krótkim wstępie, podczas którego uczymy się od skazańca w Bastylii niczym hrabia Monte Christo, Arno trafia do stolicy Francji i zostaję przyjęty do bractwa. Pragnie zemścić się na osobach, które wrobiły go w zabójstwo ojca jego ukochanej. Zemsta nie jest niczym nowym dla tej serii. Jednocześnie w czasach teraźniejszych osoby walczące z templariuszami kontaktują się z nami i zlecają nam misje w różnych innych epokach Paryża.

Wyszkolę cię w jeden księżyc!
Braterstwo rewolucji
Czym jednak wyróżnia się ta odsłona na tle poprzednich gier tej serii? Przede wszystkim trybem kooperacji. Ja grałem sam, ale dostępny jest coop do 4 osób. Przyznam, że to dobry pomysł i szkoda, że nie miałem okazji sprawdzić tego w praktyce. Oprócz tego Paryż jest mocniej zaludniony. Było to powodem licznych problemów przy premierze, ale obecne komputery nie powinny mieć już trudności z osiągami. W grze zrezygnowano ze statków i koni. Metropolia jest zbyt ciasna na zwierzęta, a po dwóch odsłonach pływania po morzach, miło zostać na stałym lądzie. Lekko zmodyfikowano system walki, rozwoju i skradania.

Przebitki z czasów nowocześniejszych są ciekawym urozmaiceniem
Niezapomniana era
Cieszy mnie powrót do ciasnych uliczek, kanałów, dachów. Wielka polityka powinna się toczyć w wielkich miastach. Nie przekonują mnie te fantastyczne elementy w tej serii i poszukiwania zaginionych świątyń. Tutaj nie jest to aż tak wymuszone. Bieganie po budynkach z powrotem stało się satysfakcjonujące. Szkoda jednak, że stało się to ważniejszym elementem przy planowaniu zabójstw, niż wtapianie się w tłum. To już czasu porządnej broni palnej i takie otwarte działania powinny nieść większe konsekwencje. Mam wrażenie, że kolejne odsłony stają się prostsze od poprzedniej.

Tu Napoleon. O co chodzi?
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Podoba mi się czas i miejsce. Podoba mi się projekt miasta. Pomysł na kooperacje. Bez wykorzystania jednak tego ostatniego, gra wydaje się pomieszaniem nowocześniejszych mechanik z historią z Assassin’s Creed 2. Brakuje mi jakiejś tożsamości gry. Lepszych postaci i fabuły. Czegoś wyrazistego, co byłoby atrybutem, dzięki któremu każdy mógłby wracać do niej wspomnieniami. To jednak czas, gdy Ubisoft zaczyna klepać kolejne klony na kolanie. Unity na tym traci. To dalej dobra gra, ale trochę trudna do zapamiętania.

