Jakiś czas temu recenzowałem grę Helltaker. Dzisiaj opisze kolejną darmową grę tego twórce – Awarię. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć wiele podobieństw między obiema grami. Bardzo podobnie wygląda szata graficzna, zarówno podczas gry, jak i podczas scenek. Grafika jest ciekawa i ładna. Co oprócz tego?
Podobnie jak Helltaker gra ma całkiem fajną muzykę i szybkie tempo, podtrzymywane przez bardzo szybkie ładowanie etapu w przypadku porażki. A porażki są częste. Gra jest całkiem trudna, ale satysfakcjonująca. Wcielamy się w konserwatorkę maszyn, które podtrzymują działanie osłony. Chroni ona przed osobliwymi duchami, które chcą nas dopaść. I to właściwie tyle. Fabuła jest prosta, tak jak rozgrywka.

Każdy etap ma inne utrudnienia i pułapki
Naprawy w biegu
Dbanie o generatory polega na wymienianiu zepsutych części. Gdy jedna maszyna się zepsuje, podbiegamy do niej, żeby sprawdzić przyczynę. Potem musimy przynieść odpowiednią część. W między czasie uważamy na przeciwnika lub przeciwników. Podobnie jak i na pułapki. W trybie normalnym mamy do dyspozycji drona, który pochłania jedno obrażenie i odnawia się co 10 sekund. W tym czasie lepiej jest niczym nie oberwać. Przeciwniczki mają swoje własne zestawy ruchów, przez co każdy etap to również mini walka z bossem. Z czasem dochodzą nowe części, które musimy na przykład naładować przed użyciem.

Z czasem unikanie wszystkich zagrożeń staje się wymagające
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Gra mi się bardzo podobała, ale chyba pomysł i rodzaj rozgrywki w Helltaker bardziej mi pasowały. Awaria to gra krótka, na jeden wieczór. Daje jednak dużo satysfakcji i jest bardzo przyjemna w całej swojej otoczce. Ciekaw jestem czy doczekamy się pełnej gry od tego twórcy. W sumie to chętnie bym zagrał. Do Awarii wrócę kiedyś na pewno.

