Recenzja Evolve – asymetryczne polowanie na potwory

W obecnych czasach niczym nowym nie jest to, że jakaś gra multi umiera dosyć szybko po premierze. Odnoszę wrażenie, że niektórzy twórcy wręcz starają się bić rekordy, jak najszybszego zdjęcia gry z serwerów. Nie było to jednak takie popularne w czasach gdy powstawało Evolve.

Grę śledziłem jeszcze w early access, bo wyglądała i zapowiadała się świetnie. Pomysł był prosty. Grupa myśliwych rusza na łowy, w celu zlikwidowania potwora zagrażającego okolicznej infrastrukturze. A w tego potwora również wciela się gracz. Taki coop/pvp. Pomysł dosyć oryginalny na tamte czasy, jako że dopiero po nim zaczęły wychodzić gry w stylu Friday the 13th czy Dead by Daylight. Jak się zatem gra w Evolve?

Każda postać ma inne bronie do dyspozycji

Dzisiaj już nic nie jest takie samo

Zacznę od tego, że gra już jest wyłączona. Mogłem odpalić jedynie samouczek. W nim wcielamy się w jednego z łowców. Każdy z nich ma swój własny zakres zadań i zestaw umiejętności. Połączenie ich wszystkich jest kluczem do sukcesu. Gracz wcielający się w potwora na wczesnym etapie musi jeść. Istota jest jeszcze za mała, żeby stanowić większe zagrożenie. Chowamy się zatem i zjadamy lokalną faunę. Wraz z ewolucją dostajemy kolejne umiejętności. Stopni rozwoju jest 3. Na najwyższym jesteśmy prawdziwą bestią i możemy przystąpić do zniszczenia wskazanego obiektu. To łowcy teraz muszą się nas bać. Gra jest bardzo dynamiczna, a ilość efektów potrafi czasami przytłoczyć. Co zatem poszło nie tak?

Wybór postaci jest spory, ale obecnie dostępny jest tylko tutorial

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Monetyzacja, powtarzalność i słaby balans. Ja pamiętam jeszcze oczekiwanie w kolejce, bo każdy chciał grać potworem. Umiejętności graczy definiowały długość rozgrywki i stopień zabawy. Słabi gracze psuli grę. Zatem przypływ nowych graczy był znikomy, a przejście na model free 2 play nie pomógł. Pomysł ciekawy, ale wykonanie słabe. Szkoda. Obecnie jest to pozycja do zapomnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *