Chwała małym twórcom za ich wkład w tworzenie gier. Indie gry często nie boją się kombinować z utartymi schematami i wychodzić z własnymi pomysłami. Podobnie jest w przypadku dzisiaj omawianej gry.
Guild of the Dungeoneering to roguelite o zarządzaniu gildią bohaterów. Co go zdecydowanie wyróżnia na tle innych gier to zdecydowanie grafika. Wszystko jest jakby rysowane ołówkiem. Podkreśla to też dźwięk rysowania, który pojawia się czasami przy konkretnych akcjach. Na każdym poziomie mamy określone zadanie do wykonania. Może to być na przykład pokonanie konkretnego przeciwnika czy też dotarcie do jakiegoś punktu. Co turę losujemy trzy karty. Dzielą się one na trzy typy. Skarby, lochy i przeciwnicy. Z nich układamy trasę dla naszego bohatera. System ten jest bardzo prosty, ale urozmaicenia dodają buffy i debuffy, na które możemy trafić po drodze.

Leczenie jest o tyle lepsze od blokowania, że niweluje każdy rodzaj obrażeń
Nowe zabawki to nie tylko nowi poszukiwacze
Co warto jeszcze dodać to każdy przedmiot ma swoją cechę. Zwiększanie tej cechy kilkoma przedmiotami pozwala na zdobycie lepszych karty. Żeby mieć lepsze przedmioty, należy ulepszać nasz budynek gildii. Ulepszenia dają też nowe postacie oraz amulety, z którymi startujemy. Mają one swoje premie i są przydatne. Do ulepszeń potrzebujemy pieniędzy za ukończenie lochu, a wyższe poziomy ulepszeń kosztują więcej. Jednak warto inwestować w rozwój, ponieważ nowi bohaterowie są wyraźnie mocniejsi, podobnie jak przedmioty. Wydaje mi się, że ceny są mimo wszystko zbyt wysokie i czasami gra wymaga od nas grindu. Mimo wszystko jest to rogalik.

Znalezienie odpowiedniego elementu czasami bywa trudne
Prosta fabuła
Gra ma tło fabularne zawarte w formie pamiętnika. Wszystko jest utrzymane w lekkiej i humorystycznej atmosferze. Pomimo tego strata doświadczonego eksploratora lochów nie jest zabawna, bo za ukończenie poziomu postacie potrafią zdobyć umiejętności, które od tej pory będą wykorzystywały. Lochów jest dużo, a ukończenie każdego pięknie ozdabia naszą gildię o nowe trofea. Bardzo spodobał mi się też narrator, który w formie piosenek barda podsumowuje nasze poczynania. Mały element, ale cieszy. Ogólnie muzyka jest bardzo dobra, ale trochę powtarzalna.

Rozwój gildii to jedyny postęp w grze
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Guild of the Dungeoneering to fajna gra do poklikania w wolnej chwili. Próg wejścia jest niski, więc grę można spokojnie odpalić w autobusie czy czekając na coś, jeżeli ma się Steam Decka pod ręką. Grafika i muzyka mają swój charakter, podobnie jak poczucie humoru. Moim zdaniem warto poświęcić tej grze trochę czasu. Jest po prostu fajna, chociaż grindowanie jej całej potrafi znużyć. Etapy nie różnią się aż tak od siebie.

