Czasami zastanawiam się, dlaczego twórcy udostępniają swoje gry za darmo. Oczywiste jest, że po to, żeby je zmonetyzować w ten czy inny sposób. Co, jednak gdy gra jest zupełnie za darmo? Tak jest w przypadku Helltaker. Jasne, gra nie jest długa, ale za to naprawdę przyjemna.
Gramy jako tytułowy Helltaker. Po przebudzeniu dochodzimy do wniosku, że chcemy mieć swój harem złożony z dziewczyn zamieszkujących piekło. Brzmi to absurdalnie, ale główny bohater nie myśli o tym za bardzo tylko wyrusza do piekła, żeby spełnić swój cel.

Limit kroków jest dodatkowym utrudnieniem
Siłą mięśni i logiki
Gra polega na rozwiązywaniu etapów z zagadkami. Mamy określoną liczbę akcji, w czasie których możemy pokonywać przeciwników, przepychać kamienie czy po prostu się poruszać. W późniejszych etapach dochodzą też elementy zręcznościowe. Rozgrywka jest przyjemna, a przejście etapu nie jest jedyną nagrodą. Na końcu każdego czeka na nas kolejna demonica, która dołączy do nas, o ile odpowiednią z nią porozmawiamy. Całość jest ubrana w bardzo charakterystyczną i ciekawą oprawę graficzną. I ta muzyka w tle. Naprawdę fajnie buja. Szkoda, że nie ma jej więcej.

Zły wybór kosztuje nas powtórzeniem etapu
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Za darmo to może i ocet słodki, ale na pewno Helltaker słodszy. Aż dziwne, że z tego pomysłu nie rozwinęło się coś więcej. Twórca jeszcze dołożył kilka etapów. Też za darmo. Naprawdę fajna mini gierka, która jeżeli wam się spodoba, możecie wesprzeć kupując opcjonalne DLC. Z przepisem na naleśniki <3

