Po całkiem przyjemnym A Way Out twórcy postanowili pójść w trochę lżejsze tony. Przynajmniej pozornie, ponieważ pod kolorową i miłą grafiką znajduje się historia o życiu rodzinnym i jego problemach. Schemat zabawy się zmienił, ale czy It Takes Two daje takie same pozytywne wrażenia jak poprzednia gra?
Żeby to sprawdzić, musiałem oczywiście znaleźć partnera do coopa. Nie da się tej gry przejść solo, dlatego recenzja ta będzie zbiorem przemyśleń moich, jak i mojej dziewczyny, powstałych w ogniu dyskusji.

Podział ról, ale sukces wspólny
Rodzice niemający czasu na nic
Fabuła opowiada historię rodziny. Mama zajęta karierą, tata zajęty domem i kłótnie pomiędzy nimi obserwowane przez dziecko. Mała bohaterka przynajmniej w zabawach próbuje sprawić, żeby rodzice się ze sobą dogadywali. I to właśnie w dwie zabawkowe postaci, które odpowiadają rodzicom, wcielamy się w grze. Z jakiegoś powodu zostają oni przeniesieni do swoich odpowiedników i pod wpływem książki o relacjach partnerskich starają się wrócić do swoich ciał. Mocno irytującej książki. Każdy kolejny etap to nauka dla nich jacy powinni być dla siebie. Dosyć niecodzienny temat na grę. Chociaż sam nie wiem, czy podobało mi się zajmowanie się czyimś życiem i rozczulaniem się nad tym, że ktoś nie pielęgnuje ogrodu.

I tak w nieskończoność
Razem, albo wcale
Fakt, pomysł na naprawianie relacji jest dobrą podkładką pod grę kooperacyjną. Każdy etap jest trochę inny. W każdym musimy współpracować. Czasami jest to poruszanie się jakimś pojazdem, który wymaga dwóch ludzi do sterowania. Innym razem po prostu odblokowujemy sobie wzajemnie drogę. Gra jest naprawdę długa i twórcy musieli naprawdę dużo nakombinować się, żeby urozmaicić rozgrywkę. Nie zawsze to im się udawało. Mam wrażenie, że gra była za długa. Po połowie byliśmy trochę zmęczeni postaciami, kolejnymi podobnymi mechanikami i ogólnie całą grą. To rzadkość przy kooperacjach.

Wpuścić chamstwo na salony…
Wcale nie tak łatwo
Oprócz trudnej fabuły, napotkaliśmy również na całkiem niezły poziom trudności. W dużej mierze był on spowodowany problemami ze zgraniem, gdy dostawaliśmy jakąś nową mechanikę. Niektóre etapy były jednak obfite w akcję i dynamikę. Osoby, które nie mają większego doświadczenia w sterowaniu na padzie mogą mieć lekkie problemy. Jednak uważam, że wszystko było dobrze zbalansowane. Zagadki nie były trudne, a niektóre mechaniki nam się naprawdę spodobały. Do tego dochodziły mini gierki. Fajny dodatek, który z coopa robił rywalizację. Niestety nie udało nam się znaleźć wszystkich.

Statkiem kieruje się jak w kajaku
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Pomimo bardziej rozbudowanego gameplayu odnieśliśmy wrażenie, że gra jest gorsza od A Way Out. Jest przydługawa, a historia kompletnie nam się nie spodobała. Elementy kooperacji były fajne i sama stylistyka jest też całkiem przyjemna. Po prostu po jakimś czasie się znudziliśmy. To kiepski znak przy kooperacjach, bo te gry grane wspólnie zawsze mają plus tej drugiej osoby, która dodaje nieprzewidywalności i odrobiny chaosu.

