W strzelanki rodzice grać mi nie pozwalali. Nie szkodzi, jakoś nie miałem nigdy wielkiej chęci na gry zręcznościowe. Co najwyżej FIFA. Możliwe dlatego, że grałem zwykle w gry stare. A stare strzelanki były brzydkie i toporne.
Wyjątkiem było Medal of Honor AA, a potem dopiero właśnie STALKER. Dzisiaj to zupełnie inna bajka i gra może wydawać się strasznie przestarzała. Ale nie dla mnie.

Artefakty to główne źródło pieniędzy
Kolejna karatstrofa w Czarnobylu
Trafiamy do Zony – strefy wykluczenia wokół terenu czarnobylskiej elektrowni atomowej. Wcielamy się w Naznaczonego, który przez utratę pamięci nie wie, kim jest. Wie za to, że musi zabić Striełoka. Kim jest tajemniczy człowiek? Na razie nie jesteśmy w stanie tego ustalić, więc bierzemy się do pracy. Odratowani przez lokalnego stalkera i handlarza, staramy się odkupić swój dług wdzięczności. Naznaczony zostaje zatem stalkerem – przeczesywaczem zony i poszukiwaczem artefaktów. A przede wszystkim osobą, która stara się po prostu przetrwać.

Anomalii też można używać jako broni
Zabójcze anomalie, niebezpieczne mutanty, anarchiści i bandyci…
Świat w grze symuluje pozór życia. Cała mapa jest podzielona na lokacje, w których co jakiś czas pojawiają się nowe grupy przeciwników. Przyjaznych oraz wrogich. Stąd nie mamy pewności, co będzie stało na naszej drodze. Na nasze PDA przychodzą wezwania o pomoc. Czasami znajdujemy informacje o skrytkach. Bierzemy zlecenia od handlarzy. Kręcimy się w poszukiwaniu artefaktów. To wszystko przy okazji wykonywania głównego zadania. Dorabiamy się lepszych rzeczy. I przemy naprzód. Ku centrum Zony.

Psy zaatakowały bandytów – nie ma się co mieszać
Straszne… bugi
Oprócz anomalii napotykamy również anomalie w działaniu gry. Bugi. Nie ma co ukrywać, jest ich sporo. Wchodząc do lokacji lepiej zapisać grę, ponieważ może się zdarzyć, że postać kluczowa dla zadania po prostu zginie. Albo się nie pojawi. Można sobie tak zepsuć grę. To takie poważniejsze problemy, mniejszych jest też trochę, ale aż tak nie irytują. W sumie nawet trochę pasują do chaotycznej atmosfery Zony. Atmosfera to główna zaleta tej gry. Klimat jest ciężki, a schodząc w podziemia, tętno skacze. Jednocześnie eksploracja powierzchni, dają wytchnienie. Gdy siedzimy gdzieś w krzakach w miarę bezpieczni.

Czasami nagroda w skrytkach nie jest warta ryzyka
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Na koniec warto byłoby wspomnieć polską wersję językową. Mirosław Utta robi tu fantastyczną robotę jako lektor. KLIMAT! Bardzo lubię wracać do tej serii. Do tego mody potrafią kompletnie odnowić całą grę. Szkoda, że nie da się zupełnie naprawić błędów. Jednak włóczenie się i eksploracja dają to fantastyczne uczucie wolności. Chociaż czasami fajnie jest odpocząć w barze „100 radów”. Zjeść „Rozkosz Turysty” i popić wódką „Kozak”.

