Przyznam, że nie grałem w żadną z części Command and Conquer. Jak na fana strategii jest to wielce niechlubne. Nie miałem jednak okazji i w sumie patrząc na gameplay często zastanawiałem się, czy to na pewno tytuł dla mnie.
Trudno jest grać w obecnych czasach w stare gry. Zarówno pod względem technicznym (nie zawsze chcą się uruchomić), jak i rozgrywki. Bez sentymentu gra potrafi robić naprawdę przykre wrażenie, szczególnie pod kątem sterowania. Tempest Rising jako duchowy spadkobierca był moim wyborem na sprawdzenie tego typu rozgrywki.

Drony są potężną bronią, a jednocześnie odnawiają się z czasem
Walka o tempest
Historia opowiada dzieje konfliktu pomiędzy frakcjami Global Defense Force i Tempest Dynasty. Z dialogów dowiadujemy się, że na Ziemi doszło do konfliktu nuklearnego. Pozostałe promieniowanie okazało się sprzyjające do rozrostu substancji znanej jako tempest. Nie dowiedziałem się jednak jakie jest jego zastosowanie, ale warto się o niego bić. W zależności którą kampanię wybierzemy, możemy obserwować wojnę z dwóch różnych stron, ale także brać udział w różnych misjach. Kolejność jest dowolna. Wydarzenia nie mają większego powiązania ze sobą.

Łatwo powiedzieć kto jest ten zły
Synergie jednostek
Gra w starym stylu polega na budowie bazy i rozwoju naszej armii. Zarówno przez nowe technologie jak i żołnierzy. Te pierwsze są dostępne za blokadą z odpowiednich budynków produkcyjnych, które potrzebują energii. Niszczenie generatorów wroga to, oprócz atakowanie zbieraczy tempestu, skuteczna metoda blokowania rozwoju przeciwnika. W singlu jednak nie zawracamy sobie tym głowy. Jednostki dzielą się na piechotę, pojazdy lądowe i latające. Jednostki czasami uzupełniają się na polu walki. Warto szukać synergii i wykorzystywać braki w wojskach przeciwnika.

Specjaliści potrafią zmieniać przebieg potyczki
Dobra oprawa i płynna rozgrywka
Całość działa naprawdę dobrze. Warto jednak włączyć sobie limit klatek, ponieważ mój komputer generował ich olbrzymią ilość mocno grzejąc pokój. W lecie to słaby pomysł. Grafika jest naprawdę dobra i czytelna. Estetycznie gra naprawdę zasługuje na pochwałę. Do tego obie strony konfliktu odróżniają się wyraźnie i łatwo rozpoznać maszyny wroga. Ta płynność jest ważna ponieważ potyczki są bardzo dynamiczne. Maszyny czasami gubią trasy, ale na ogół zachowują się poprawnie. Warto też wspomnieć, że oprócz jednostek możemy używać specjalnych umiejętności za dane wywiadu. Może to być zrzut posiłków, czy też nalot bombowy.

Czołgi i dżipy świetnie się uzupełniają dzięki sprzężeniu
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


W Tempest Rising grało mi się przyjemnie i pewnie kiedyś do tej gry wrócę. Co jednak mnie trochę boli to średnie wrażenia dotyczące fabuły. Nie chciało mi się rozmawiać z tymi sztucznymi postaciami, które całą grę przesiedziały w swoich pokojach głosząc nam kazania. Misje były ciekawe, ale brakowało mi trochę jakiegoś takiego czynnika, który wciągałby w ten świat. Jednak dla fanów strategii jest to nadal gra warta polecenia. Jest przystępna i przyjemna w rozgrywce.

