Recenzja My Summer Car – i śmieszno, i straszno

Są takie gry, które testują cierpliwość graczy. Stawiają wyzwanie, utrudniają mu życie, a na koniec każą powtarzać wszystko jeszcze raz. Dla niektórych taka forma rozgrywki jest zabawą. Za każdym razem czeka nas trochę inna historia. Jak to wygląda w przypadku My Summer Car?

Grę po raz pierwszy zobaczyłem na streamie. Jej powolna formuła wpisuję się idealnie do grania z utrzymywaniem interakcji z czatem. Jednak ja nie streamuje, więc nastawiałem się na przygodę z muzyką lub audiobookiem w tle. Nie wiedziałem tylko na, ile gra pozwoli mi się skupić na czymś innym niż ona sama.

To będzie naprawdę dużo roboty

Jesteśmy na wakacjach, radź se…

Budzimy się w naszym pokoju. Dom jest cichy i spokojny. Okazuje się, że rodzice wyjechali i wrócą, kiedy wrócą. To znaczy, może w przyszłej części. Nie mając nic lepszego do roboty, zaczynamy składać stary samochód ojca. Nie wiem na jaki chu. rozkładał go do ostatniej części, ale mniejsza o to. Wystarczy zestaw kluczy i jazda. Na szczęście starzy zostawili trochę kasy. Na szczęście, ponieważ niedługo odkrywamy, że lodówka sama się nie napełnia. Do sklepu jest daleko, więc paliwo też się przyda. A skoro naprawiamy samochód to może jakiś olej silnikowy?

Sauna dla odstresowania

Asenizacja, zakupy i jeszcze więcej pracy

Samochód się buduje. Kasa leci. Trzeba by dorobić. Na początku zarabiamy przez robienie zakupów dla babci, podwożenie znajomych i dostarczanie drewna. Bardziej dochodowe fuchy pojawiają się w trakcie gry. A, jako że szambo trzeba wybierać regularnie, to kasy nam raczej nie zabraknie. Nie znajdziemy instrukcji, jak należy poprawnie skręcić samochód, więc trochę to potrwa. Do tego gra nam niczego nie ułatwia. Potrzeby rosną nam dosyć szybko. Fizyka jest okropna. A o śmierć nietrudno.

Tak to można się wybrać na zakupy

Fajny masz samochód, szkoda gdybym pod niego wbiegł – jeleń

No i tu dochodzimy do poziomu trudności. Chociaż raczej nazwałbym to upierdliwością. Tak jak pisałem, fizyka jest okropna. Zakładając części, ryzykujemy, że samochód przekoziołkuje. Może nas też zgnieść, zabijając na miejscu. Sposobów na śmierć ogólnie jest dużo. Perma death to masakra, a i savy nie pomagają. Zapisać można tylko w toalecie. Nie ma ich wiele. Podróże zajmują dużo czasu, a sterowanie pojazdami jest też okropne. Dachowanie to śmierć, bo na piechotę nigdzie nie dojdziemy przy tak szybko rosnących potrzebach.

A szło tak dobrze

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Podoba mi się pomysł. Natomiast wykonanie kompletnie nie. Fizyka jest upierdliwa do granic i wszystko jest tak potwornie toporne i siermiężna. To nie relaks, tylko praca. Uboga grafika i muzyka przy dobrej grze pasowałaby nie najgorzej, ale tak, to tylko podkreśla mierność rozgrywki. Gra się dla mnie skończyła, gdy zabił mnie piorun, przy odbieraniu telefonu. Nie było burzy. Masa błędów i ogólne drewno. Szkoda.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *