Dawn of War to moja pierwsza styczność ze światem Warhammera 40k. Właściwie powinienem powiedzieć, że odsłona Dark Crusade, ponieważ to ją pierwszą zobaczyłem na Youtube i później w nią grałem. Zajęło mi trochę czasu, zanim odpaliłem podstawkę. Jaka jest w nich różnica?
Może od początku. Warhammer 40000: Dawn of War to gra czasu rzeczywistego oparta na przeniesieniu gry bitewnej z figurkami do gry wideo. Eksperyment ciekawy, ale też bardzo udany. Co prawda w bitewniaka nie grałem, ale wydaje mi się, że patrząc na nietypowy schemat rozgrywki, to wnosi on co nieco.

Grafika już dawno straciła świeżość
Krwawe Srok…, znaczy się Kruki
Na potrzebę gry powstał zakon Krwawych Kruków. Z racji tego, że często znajdują jakieś artefakty (także innych zakonów), niektórzy nazywają ich Srokami. Taka ciekawostka. W każdym razie trafiamy na planetę Tartarus. Pod dowództwem kapitana Gabriela Angelos (uwielbiam jak do Warhammera można upchnąć wszystko) stawiamy czoła inwazji orków. Wkrótce dowiadujemy się, że to nie jedyni przeciwnicy, z którymi przyjdzie nam się zetknąć. Fabuła standardowa. Kampania jest trochę za krótka, ale dla osób nowych w tym uniwersum dowiadujemy się dosyć rzeczy, żeby nam się nie mieszało.

U orków wszystko musi strzelać
Rekwizycja i morale
To, czym jak dla mnie wyróżnia DoW od gier tamtego okresu jest sposób zdobywania zasobów. Rekwizycja jest zdobywana przez zajmowanie określonych punktów na mapie. Jest to uniwersalna waluta, ale oprócz niej potrzebujemy również energii do ulepszania jednostek i rekrutacji bardziej zaawansowanych oddziałów. Drugą ciekawą rzeczą jest system odpowiadający za morale. Jednostki przyciśnięte ogniem walczą gorzej. Lepiej je wycofać albo użyć umiejętności sierżanta dołączonego do oddziału, by odzyskać motywacje. Umiejętności to też ważny punkt, bo potrafią mocno namieszać w każdej bitwie.

Przez brak uzbrojenia, Rhino przydają się w kampanii rzadko
Klawiszologia, czy jej brak
Obecnie trudno jest mi polecić oryginalnego DoW z paru powodów. Grafika wygląda już bardzo kanciasto, ale nie jest to aż taki problem. Większym jest natomiast sterowanie. Zmienić przypisanych klawiszy się nie da i czasami to irytuje. Problematyczne okazuje się również poruszanie się jednostek. Czasami gubią się one i trafiają prosto pod lufy wrogów. Whirlwindy mają mocne problemy z zaatakowaniem jakiegoś punkty, mimo że nic nie stoi im na przeszkodzie. Takich kwiatków jest sporo. Kolejne odsłony też je mają, ale wydaje mi się, że aż tak często na nie nie wpadałem.

Idealne miejsce dla artylerii
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Pierwszy Dawn of War to gra dobra dla początkujących fanów uniwersum Warhammera 40k. Problem w tym, że nie dzisiejsza. Problemy w sterowaniu, pracy jednostek i stara grafika raczej odstraszą nowych graczy. Kampania jest krótka i nie zachęca do przechodzenia po raz kolejny. Rozgrywka jest przyjemna, ale nie ma po co wracać do tej odsłony, skoro kolejne rozszerzenia robią wszystko lepiej.

