Recenzja Mount and Blade: Warband – życie w średniowieczu

Nie tak dawno pisałem o Emergency 2 – jednej z gier mojego dzieciństwa. Dzisiaj opiszę trochę późniejszy okres. Z pierwszymi Mount and Blade miałem styczność jakość w gimnazjum. Były to bardzo wczesne wersje i nie zawierały praktycznie żadnej zawartości. Sam jednak sposób walki i pozostanie przy ścisłym średniowieczu, bez dodatków magii przyciągały mnie do siebie, aż w końcu doczekałem się wersji finalnej. I utonąłem.

Oblężenia są skromne

Średniowieczny sandbox

Przy tworzeniu swojej postaci wybieramy opisy naszej historii, na podstawie której przydzielane są nam odpowiednie punkty umiejętności. Działa to trochę jak system z Fallouta. Potem zostajemy rzucenie do jednego ze startowych miast, gdzie zostaje nam przydzielone pierwsze zadanie. Jest to wprowadzenie, które daje nam chwile na wczucie się w grę. Po jego ukończeniu jesteśmy wolni. Dosłownie. Możemy zająć się handlem lub napadaniem na karawany. Możemy robić misje lub zdobywać sławę na arenie. Możliwości jest trochę, jednak nie jest to aż tak rozbudowana gra i ostatecznie i tak skończymy na walce.

Niby straż miała mnie zatrzymać, ale chyba woli uciekać

Miecz, tarcza, kusza

System walki jest tym, co jest naprawdę fajne w tej grze. Nie tylko każda broń działa odrobinę inaczej, ale ma też również inny zasięg. I to czuć. Bronie zasięgowe natomiast są zależne od naszej umiejętności posługiwania się nimi. Na początku wszystko jest trudne, ale poziomy nabijamy poprzez trafianie przeciwników. Do tego dochodzi walka z grzbietu konia. Jest to coś zupełnie unikatowego na tle innych gier. Gra się przez to ciekawiej, a kompletowanie ekwipunku zajmuje trochę, ponieważ dobre wyposażenie kosztuje. Jednak warto.

Ślady widzimy dzięki umiejętności rozwijanej dla naszej postaci lub kogoś z drużyny

Lord Carlandii czy Śródziemia?

Przez swoją prostotę gra jest prosta w modowaniu. Możemy grać w feudalnej Europie lub też w świecie Władcy Pierścieni. Problemem jest tylko lekko sztywna grafika, ale budżet gry nie należał do tych najwyższych. Mimo wszystko całość wygląda dobrze. Mapa świata mogłaby być ciekawsza, skoro spędzamy w niej dużo czasu na podróżowaniu i ściganiu bandytów. Modderzy jednak działają cuda i broń palna czy lasery z gwiezdnych wojen nie są problemem. Dzięki temu wszystkiemu gra, która i tak zajmuje wiele godzin, sprawia że może upłynąć ich jeszcze więcej.

Handel jest prosty, ale wymaga rozeznania w cenach

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Często wracam do M&B i to się pewnie nie zmieni. Robiąc screeny pod tą recenzję, zdobyłem całą mapę w podstawce. To grind, ale w miarę przyjemny. Bardzo lubię ten styl walki oraz system rozwoju i wzbogacania się. Wszystko wymaga pracy, ale daje ona wyraźne efekty. Szkoda, że gra nie ma domyślnie systemu kooperacji, ponieważ SI potrafi być głupie, a z drugim graczem przy boku byłoby zabawniej i sprawniej. Są jednak mody 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *