W dzieciństwie miałem na płycie symulator myśliwca. Tak to przynajmniej nazywałem, bo tak naprawdę nie wiem jaki był tytuł. Angielski to była czarna magia. Latało się fajnie, ale wszystkiego trzeba było się dowiedzieć klikając losowe przyciski. Dlatego jakoś mnie to nie wciągnęło, gdy latałem w kółko nie wiedząc co mam robić. Kolejnym podejściem do przestworzy była natomiast gra na konsoli PSP Ace Combat X.
Nie wiem dlaczego stwierdziłem, że latanie samolotem będzie fajnym pomysłem. Chyba przypadkowo natrafiłem na ten tytuł. Całe szczęście, bo seria ta stała się jedną z moich ulubionych. Ace Combat był exclusivem na konsole Playstation, których nie miałem. Dopiero PSP pozwoliło mi pograć w te gry.

Wybór samolotów jest całkiem spory
Beczki i korkociągi
Jest to gra czysto zręcznościowa. Nie ma w niej za wiele realizmu, ale to nie przeszkadza w żadnym razie. Sama rozgrywka jest miodna i eliminowanie kolejnych wrogów daje mnóstwo frajdy. Mogą to być wojska lądowe, samoloty czy statki. Wszystko zależy od misji, a tych jest kilka. Latamy wysoko, nisko, szybko, wolno. Ogólnie nie ma nudy. Na mapach są też specjalne jednostki, których eliminacja daje nam nowe malowanie samolotu. Oprócz tego samolot możemy delikatnie modyfikować, między innymi zmieniając uzbrojenie. Niektóre mają je unikalne tylko dla maszyny. Samoloty kupujemy za zarobioną walutę.

Eskorta jak to w grach, bywa upierdliwa
Niesamowity comeback
To wszystko jest zapakowane w historie fikcyjnych państw. Nagły atak i nowoczesne uzbrojenie sprowadziło nasz kraj na krawędź porażki. Straciliśmy stolicę, ale nie straciliśmy nadziei. Walczymy jako Gryphus 1 o wolność Aureli. Nikt nie zna naszej twarzy, ale wszyscy nas podziwiają. Podczas misji inni piloci rozmawiają ze sobą i żywo reagują na bieżące wydarzenia. Wszystko jest to przyjemne i proste w zrozumieniu. Dodatkowym bonusem jest odblokowanie misji specjalnej po ukończeniu gry. Powiem tylko, że dla fanów serii to super dodatek 😉 Gra daje nam też możliwość wyboru ścieżek misji, po których zmierzamy do konkretnego celu. Pozwala to na przechodzenie gry kilka razy przy dalszym odkrywaniu nowej zawartości.

Przez niektóre budowle da się przelecieć
Warunki konsolowe
Należy wybaczyć trochę warstwę wizualną. Playstation Portable było całkiem niezłą konsolą, ale jednak miała ograniczenia jak każdy handheld. Na małym ekranie wszystko wyglądało świetnie. Gdyby ktoś oglądał to jednak na Youtube lub grał na emulatorze to może porazić go kanciastość. Rzadko jednak zbliżamy się do mniejszych elementów czy ziemi na tyle by nam to przeszkadzało. Muzyka fajnie podkreśla wydarzenia na ekranie. Głosy nagrane są starannie i słychać emocje postaci. Chociaż czasami się powtarzają.

Grubas dostanie oklep
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Dla mnie jest to klasyk do którego lubię wracać co jakiś czas. Gra się przyjemnie, a misje nie są za długie. Gra idealnie skrojona pod handheld. Świetna opcja dla posiadaczy Steamdecka o ile ktoś planuje korzystaj z emulatora. Obecnie dostać grę w oryginale to rzadkość. A emulatory to emulatory.

