Recenzja Herdling – jak to jest być pasterzem? Dobrze?

Od czasu do czasu odpalam jakąś krótką grę przygodową w celu odprężenia się po bardziej angażujących tytułach. W takiej grze mogę na chwilę odprężyć się, robiąc coś zupełnie nowego, przy okazji mogąc zachwycić się dopracowaniem.

Nie jest to reguła, ale gry takie jak Herdling wydają mi się częściej robione z konkretnym pomysłem i zapałem. Przez to są ciekawsze pod względem mechanik i bardziej interesujące. Takie też odczucia towarzyszyły mi względem tej gry.

Malowidła są tajemnicze, ale co nieco można z nich zrozumieć

Ucieczka z miasta

Nasz bohater budzi się w tunelu. Noc na kartonach nie jest zbyt wygodna. Kim jest i dlaczego tam się znalazł, tego nie wiemy. Ruszamy jednak w jedyną stronę, na którą pozwala nam gra i na opustoszałym placu zabaw znajdujemy włochate stworzenie. Istota to mgłorożec, ale jak się tu znalazł? Powoli się do niego zbliżamy i oswajamy go. Następnie po pustych ulicach miasta prowadzimy go poza szare bloki, po drodze zbierając jego towarzyszy. Nasza przygoda nie kończy się jednak poza miastem. Na podstawie malowideł, które będą się pojawiały w grze co jakiś czas, odkrywamy nasz cel wędrówki. Czasami prowadzi nas duch mgłorożców. W każdym razie ścieżka jest jedna i prowadzi na szczyty gór.

Na otwartych przestrzeniach gonimy naprzód

Członek stada

Samo sterowanie stadem jest przemyślane całkiem fajnie. Zwierzęta reagują wtedy, gdy wciskamy przycisk. Dzięki temu możemy rozglądać się po okolicy, gdy grupa zmierza w określonym kierunku. Jeżeli potrzebujemy, możemy pośpieszyć stado, o ile mamy uzbierane dosyć energii. Ta jest widoczna po sierści mgłorożców. Kolorowe są szczęśliwe i gotowe do biegu. Czerwone są ranne. Rany leczymy owocami. Zranić mogą je ostre przedmioty albo pewni przeciwnicy, których spotykamy dopiero po jakimś czasie. Tych unikamy, poruszając się powoli. Do tego dochodzi rozwiązywanie zagadek, czesanie naszych kompanów, ozdabianie ich i granie z nimi piłką. W zamian pomagają nam coś przepchnąć lub podsadzą nas do wyżej położonego miejsca.

Ogniska mają w sobie coś magicznego

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Całość dopełnia bardzo ładna szata graficzna. Zwierzątka dają się lubić, a nasze przygody z czasem wymagają od nas lepszej kontroli. Wszystko przekłada się na bardzo odprężające doświadczenie. Przygoda nie jest aż tak trudna, ale zdarzyło mi się stracić jednego mgłorożca. Od razu wczytałem oczywiście, bo tak nie może być. Gra jest krótka i raczej na jeden raz. Jednak warto zagrać.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *