Recenzja Superhot – nie stój w miejscu

Superhot to dosyć wyjątkowa gra w moim zestawieniu. Będzie tak pewnie przez dłuższy czas. Dzieje się to za sprawą technologii VR. Grę ukończyłem co prawda na PC, ale miałem też styczność z wersją na VR i muszę co nieco o niej napisać.

Superhot to polska produkcja studia SUPERHOT team. Patrząc po nazwie, to nie wiem, czy planują oni wydanie jakiejś innej gry. A przynajmniej z innej serii. W sumie spoko pomysł, gdy wychodzi się z czymś nowym. Ludzie i tak wtedy piszą, że to „Ci od SUPERHOT”, więc tak chyba łatwiej.

Wściekłe pięści węża

Czas i przestrzeń

Cały pomysł gry, oparty jest na prostej zasadzie. Czas płynie, gdy gracz się porusza. Trochę mi to przypomina gry turowe. Jednak tutaj wszystko widzimy z pierwszej osoby i jesteśmy sami. Gra dzieje się tak jakby na dwóch płaszczyznach. W menu głównym dostajemy wiadomości i rozmawiamy o grze, którą podesłał nam znajomy. Pochodzenie superhot.exe nie jest nam znane, ale staramy się przechodzić kolejne etapy, na których pojawiają się krótkie wiadomości. Od kogo? Fabuła rozwija się dosyć szybko, ponieważ gra nie jest bardzo długa. Dlatego nie będę za wiele opowiadał o historii. Przejdę do rozgrywki.

Menu daje mocny vibe retro

Szybszy niż pociski

Na początku uderza w nas wyjątkowa stylistyka, której nie da się pomylić z żadną inną produkcją. Jednocześnie jest idealnie czytelna. Czarne przedmioty możemy użyć w walce z czerwonymi przeciwnikami. Rzucamy nimi, żeby wytrącić przeciwników z równowagi. Zabieramy im pistolety. Strzelamy i jak w slow motion unikamy kul przeciwników. Albo rozcinamy je w locie mieczem i pędzimy na przeciwników niczym wściekły samuraj. Cel jest jeden. Wyeliminować wszystkich. Zatrzymanie się w miejscu spowalnia czas, co pozwala na zorientowanie się w sytuacji. Nie zatrzymujemy go jednak w pełni. Kule lecą zbyt szybko, żeby je kompletnie zatrzymać.

I dzięki za strzelbę

Gra o własną głowę

Do tego wszystkiego grę można uruchomić na goglach VR. To samo uczucie ninja, które można było odczuć po ukończeniu etapu w pięknym stylu, tym razem jest jeszcze bardziej wzmocnione, gdy chodzi o naszą skórę. Odchylamy się, ignorując przelatujące kule i strzelamy do przeciwników w zasięgu wzroku. To jedna z lepszych gier VR, w które grałem. I nie miałem nudności. Poziom trudności był satysfakcjonujący i niektóre etapy musiałem jednak powtarzać. Są one jednak krótkie, a doskonalenie każdej akcji sprawia, że finalny filmik z całego etapu wygląda super.

Katana niszczy na bliskim dystansie

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Przy wszystkich tych super wrażeniach pozostaje jednak lekki niedosyt. Gra jest krótka i po jakimś czasie staje się dosyć powtarzalna. Nie nudzi się, ale większa różnorodność i głębia, mogłyby znacząco podnieść jej walory. Sam pomysł jest świetny i nie mogę się doczekać, żeby zagrać w kolejną część. A i do tej pewnie wrócę nie raz przy okazji odpalenia gogli VR.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *