Recenzja Valhalla Hills – nordyccy osadnicy

Za każdym razem, gdy odpalam darmową grę, liczę na coś przeciętnego. Nie w złym sensie. Gry dorzucane w bundlach do większych tytułów, często oferują niską jakość i trafienie na perełkę to rzadkość. Więc lepiej liczyć na coś przeciętnego.

Valhalla Hills nie jest darmowe, ale właśnie dostałem je razem z bundlem i innymi grami. Z wyglądu gra przypominająca Settlers. A w praktyce?

Magazyny szybko się zapełniają, więc lepiej znaleźć miejsce na kilka

Podróże do portali

Ten akapit zwykle poświęcam fabule, postaciom, historii świata. Tutaj nie ma za bardzo o czym pisać. Witamy w zaświatach. Jeżeli chcecie przejść dalej, dotrzyjcie do portalu. I na tym właściwie całość się kończy. Budujemy osadę, gdzie każdy wiking posiada własne imię i potrzeby. Jednak utrata jakiegokolwiek z nich nic nie znaczy. Za chwilę przyzywamy sobie kolejnego. Portal pozwala nam przejść do kolejnej mapy, gdzie dostajemy znowu losowych wikingów. Jest on jednak broniony przez przeciwników, więc nie ma co do niego pędzić na złamanie karku.

Piwo w ofierze? Chyba muszę to przemyśleć…

Budowle i potrzeby

Na początku na pewno potrzebujemy drwala. Drewno to podstawowy budulec, ale bez wytwórcy narzędzi jego pozyskiwanie jest raczej trudne. Tworzymy zatem topory i wędki, bo ryby to najprostszy sposób na zdobycie pożywienia. Koło budynków konstrukcyjnych stawiamy namioty do spania. Z czasem pojawiają się nowe budynki i oprócz ryb, możemy dać naszym podopiecznym mięso lub chleb. Tworzymy lepsze narzędzia, a nasza osada się rozrasta, przez co potrzebni stają się kurierzy i magazyny. No i wreszcie piwo i broń.

Przewaga liczebna robi swoje

Do portalu!!

Piwo zwiększa poziom życia wojów. Broń tworzymy w zbrojowni. Obóz wojskowy pozwala nam szkolić wojowników i przy jego pomocy poruszamy się nimi po mapie. Stawiamy go koło portalu i wyzywamy przeciwników do walki. Ewentualnie też możemy zbudować ołtarz i ofiarami obłaskawić strażników. Lub też uzyskać czary, które pomagają naszym wikingom. Wszystko spoko, ale całość jest dosyć ślamazarna i powtarzalna do bólu. Budowanie zależy od terenu – im większe pagórki, tym więcej dodatkowego drewna. Jednak z tym nie ma problemu. Przeciwnicy giną dosyć szybko, więc nie widzę tutaj ani wyzwania, ani jakiegoś bodźca do rozwijania osady. Za chwilę przejdziemy do kolejnej mapy i znowu będzie trzeba zaczynać od początku.

Na koniec mapy dostajemy osiągnięcia

Podsumowanie i ocena

Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny

Gra jest nudna. Po 20 minutach zna się podstawy. Na kolejnych mapach powtarza się to samo, tyle że trochę szybciej. Z czasem pojawiają się trudniejsi przeciwnicy. Możemy też ulepszać wojowników. Jednak nie wiem po co. Nie ma tu żadnej fabuły. Żadnego celu. Muzyka zapętla się dosyć szybko i czasami zastanawiałem się czy postawiłem już jakiś budynek czy to na poprzednim etapie. Szkoda czasu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *