Drugi Dawn of War jest dosyć specyficzny, dużo mocniej moim zdaniem skupia się na postaciach dowódców. Nie tylko w kampanii. Nie będę tutaj opisywał podstawowej wersji Dawn of War 2, przechodziłem ją już jakiś czas temu i trudno mi wrócić pamięcią, ale na tyle ile się orientuje to Chaos Rising jako rozszerzenie nie zmienia zbyt dużo.

Dowódca zmienił imię na Gromisław pod wpływem snu zesłanego przez Imperatora. Tak było!
Bluźnierstwo i świętość
Dodana jest nowa mechanika splugawienia. Przedmioty, które plugawią nasze postacie, są mocniejsze od tych zwyczajnych. Często mają unikalne cechy, jak spalenie przeciwnika, który zaatakuje wręcz. Korzystanie jednak z tego ekwipunku wiąże się z konsekwencjami. Zapełniający się pasek zmienia dodatkowo zdolności postaci. To ciekawa mechanika, która fajnie urozmaica rozgrywkę. Jeżeli jednak splugawienie osiągnie poziom 24, nasza postać zostaję pochłonięta przez mrocznych bogów i nie da się jej ocalić. Żeby do tego nie dopuścić, wprowadzona została też mechanika odkupienia przy pomocy noszenia odpowiedniego ekwipunku. Jest on natomiast słabszy od podstawowego. Zwiększa na przykład otrzymywane obrażenia w walce wręcz lub ma ujemny pancerz. Korzystanie z tego typu rzeczy jest ryzykowne. Korzystanie z rzeczy chaosu chyba jednak bardziej 😉

„Płomienie nienawiści” brzmią jak coś od Sióstr Bitwy
Zrzuty nadal ograniczone
Zarówno odkupienie, jak i skażenie przyrasta również w wyniku wykonywania misji, zadań pobocznych czy różnych innych czynników. To przyjemne urozmaicenie po trochę zbyt długiej podstawce, gdzie zarządzanie było dosyć jednostajne i monotonne po pewnym czasie. Do naszej drużyny dołącza również bibliotekarz, który swoimi mocami psionicznymi potrafi mocno zmienić przebieg walk. Jednak tutaj pojawia się dalej mój problem z podstawki. Na misje można zabrać jedynie 4 drużyny. Trochę to się przekłada na skromność potyczek.

Siła ognia nigdy nie jest wystarczająca
Dalej wszystko wygląda dobrze
Każda drużyna ma kilka umiejętności i są one na tyle potężne, że trudno z nich nie korzystać. Trzeba się jednak trochę naklikać i nie ma zbytnio wtedy czasu, by orientować się, gdzie jest jaki oddział. Nie mówię nawet o korzystaniu z osłon. Klimat, muzyka, to coś, czego w Warhammer 40000 nigdy nie brakuje, także trudno narzekać. Postacie krzyczą, potwory ryczą, maszyny warczą. Jest miodnie. Graficznie jest przyjemnie. Strategie naprawdę wiele wybaczają i wydaje mi się, że jeszcze przez długi czas Dawn of War 2 będzie przyjemny dla oka. Historia to typowy Dawn of War. Bijemy się z każdym w okolicy o wszystko i nie okazujemy litości, bo po co.

Tak jest!
Podsumowanie i ocena
Grafika

Muzyka

Rozgrywka

Fabuła

Stan techniczny


Mamy tu do czynienia z bardzo dobrą kontynuacją. Gra jest fajnie rozbudowana o nowe mechaniki. Polecam zagrać. Moim zdaniem DLC jest ciekawsze od podstawki, ale można je przechodzić niezależnie. Dlatego, jeżeli kogoś zmęczył Dawn of War 2 to polecam zrobić sobie przerwę i wrócić do dodatku po paru miesiącach. To kolejne pole bitwy z czterdziestego tysiąclecia gdzie istnieje tylko wojna…

